<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>

<rss version="2.0" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
	<channel>
		<title>Frizona.pl - Portal Polskich Wolnościowców - Blogi</title>
		<link>http://frizona.pl/blog.php</link>
		<description>Portal Polskich Wolnościowców - społeczność Wolnorynkowców.</description>
		<language>pl</language>
		<lastBuildDate>Thu, 09 Sep 2010 10:35:16 GMT</lastBuildDate>
		<generator>vBulletin</generator>
		<ttl>60</ttl>
		<image>
			<url>http://frizona.pl/images/misc/rss.jpg</url>
			<title>Frizona.pl - Portal Polskich Wolnościowców - Blogi</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php</link>
		</image>
		<item>
			<title>Wyjaśniena dla LaudatorLibertatis.com</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=107</link>
			<pubDate>Tue, 07 Sep 2010 06:21:17 GMT</pubDate>
			<description>Niestety Frizonie.pl jest jedynym miejscem gdzie mogę to w tej chwili opublikować a i jest dość długie więc skorzystam z uprzejmości Frizony: 
...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Niestety Frizonie.pl jest jedynym miejscem gdzie mogę to w tej chwili opublikować a i jest dość długie więc skorzystam z uprzejmości Frizony:<br />
<br />
Troszeczkę zmyliła mnie podobizna JKM na tym portalu, fakt, że autor wspominał o podatku katastralnym I komentarz Rzaki Pak który dużo tłumaczył, myślałem, że rozumiemy wszyscy o czym tak na prawdę rozmawiamy i wystarczy, że wyjaśnimy sobie tylko kilka szczegółów. Ale teraz już rozumiem, że propozycja podatku katastralnego nie jest jeszcze dla Was jasna, zacznijmy więc jeszcze raz, od początku.<br />
<br />
Co to jest państwo?<br />
Spójrzmy sobie na mapę z podziałem politycznym, widzimy na niej różnymi kolorami zaznaczone obszary kontynentów. Dlaczego granice pomiędzy tymi obszarami znajdują się właśnie w tych a nie innych miejscach? Czym różni się Frankfurt od Kijowa albo Kopenhaga od Wiednia, że są zaznaczone innymi kolorami? Przecież ludzie tam miejszkający są tacy sami, prawa fizyki też, słońce wschodzi tak samo nad każdym z tych miast a jednak jakieś różnice być muszą.<br />
Kiedy podróżujący po Turcji Bułgar będzie miał stłuczkę swoim samochodem to on będzie winny, zawsze bez względu na to co się stało, gdyby jednak ten wypadek przytrafił się po stronie Bułgarskiej a to już co innego.<br />
Gdy jadąc samochodem po Indiach potrącisz pieszego, możesz się spodziewać, że przechodnie Cię zlinczują. Jak podróżujesz po Hiszpani lepiej zrób zapasy na niedzielę bo sklepy będą zamknięte a z kolei w Turcji niedziela jest najlepszym dniem handlowym. W Tanzani i Nepalu nie ma instytucji własności ziemi, w zależności od wniesionej opłaty uzyskuje się dzierżawę na 20 lub 35 lat po czym trzeba ją przedłużyć. We Włoszech mogą wisieć krzyże w szkołach pomimo wyroku sądu w Strasburgu a przestępcy poszukiwani w USA mogą bezpiecznie chodzić po ulicach Paryża.<br />
W USA płaci się podatek od sprzedaży rzędu 5-7% a w Polsce obowiązuje VAT 22%. We wszyskich krajach Europejskich trzeba należeć do systemu emerytalnego ale w każdym obowiązują inne stawki i w różnym wieku nabywa się prawa emerytalne.<br />
Co więc wyróżnia jedno państwo od drógiego? Prawo. To jest obserwacja rzeczywistości dopiero na podstawie tej obserwacji formujemy definicje. Jakąś nazwę bowiem musimy nadać zjawisku które zaobserwowaliśmy. Dlatego mówimy, że państwo to prawo które obowiązuje ludzi przebywających na określonym terytorium. Oczywiście jedne państwa mogą to prawo egzekwować z większymi trudnościami inne robią to znacznie pewniej i szybciej ale właśnie egzekucja prawa jest tutaj wyznacznikiem. To prawo które jest faktycznie egzekwowane stanowi o tym z którym państwem mamy do czynienia.<br />
Po 45roku istniał rząd londyński oraz komunistyczny rząd w Warszawie. Obydwie instytucje rościły sobie prawo do obszaru RP. Jednak to rząd w Warszawie faktycznie egzekwował swoje prawo na tych terenach i dlatego właśnie mówimy o tym, że istniał PRL a nie IIRP.<br />
Jeżeli na Sycyli egzekwowane jest prawo mafi a nie rządu w Rzymie to oczywiście nie ma sensu mówienie, że Sycylia jest częścią Italii.<br />
<br />
Własność.<br />
Kiedyś byłem świadkiem sytuacji gdy &#8222;właściciel&#8221; nieruchomości budował sobie dom miał do pomocy kilku robotników, na budowe przyszedł inny przedsiębiorca który miał jakieś niedokończone interesy z robotnikami poprosił &#8222;właściciela&#8221;, że chce z nimi porozmawiać na osobności i żeby ten się oddalił. &#8222;Właściciel&#8221; wpadł w furię, na sugestię, że ktoś mógłby go wyprosić z jego właśnie co zakupionego skrawka ziemi. I powiedział &#8222;tam jest płot, chcecie sobie gadać proszę bardzo ale na mojej ziemi nikt mi nie będzie mówił co mam robić&#8221;. Ta historyjka pokazuje, że potrzebujemy kolejnej definicji, musimy jakoś nazwać osobę która ustala prawo na danym obszarze. Kiedyś to był król. W królestwie Danii jeszcze w XVIII król bez gadania mógł zrobić ze swoimi poddanymi co tylko chciał, nie było żadnej konstytucji ani spisanych praw. Jak to ujął jeden z monarchów: &#8222;Państwo to Ja!&#8221;. Władca mógł odebrac ziemię lennikowi i wygonić go ze swoich ziem. Po wprowadzeniu czynszu, chłopi po jegu uiszczeniu mogli uprawiać przyznany im kawałek ziemi, szlachcić natomiast płacił podatek do skarbca królewskiego. Król nikomu już dalej nie płacił bo to on był właścicielem tych ziem. W ekranizacji &#8222;Potopu&#8221; jest scena jak wojska szwedzkie wkraczają do Wielkopolski i jeden z dowódców mówi, że te ziemie należą już do króla Gustawa.<br />
W republice jest podobnie musimy przestrzegać praw które zostały ustanowione przez sejm. Jeżeli ktoś chciałby aby na jego terenie obowiązywały prawa które sam ustali, tym samym ogłasza secesję, jeżeli uda mu się ten stan utrzymać to oczywiście oznacza to, że właśnie odłączył skrawek ziemi od republiki i stając się suwerenem tej ziemii stworzył monarchię.<br />
Dzisiaj jest wiele praw które musi przestrzegać &#8222;właściciel&#8221; nieruchomości, zabudowa nieruchomości, wycinka drzew, podatki od nieruchomości, ...<br />
Tak sejm mógłby zrezygnować z tych praw i np. narzucić podatek tylko na łysych i rudych ale nie zmienia to faktu, że to właśnie republika jest suwerenem na tych ziemiach i, że jest to jej decyzja.<br />
I tu dochodzimy do konkluzji, że właścicielem nieruchomości nazywamy osobę która ustala prawo jakie na niej obowiązuje.<br />
<br />
Konkurencja.<br />
Wyobraźmy sobie miasteczko A w którym są dwie piekanie X i Y które mają zdolności produkcyjne większe niż popyt i w związku z tym ze sobą konkurują w wyniku tej rywalizacji ustala się jakaś cena. Oczywiście powiemy, że cena chleba jest ceną konkurencyjną. Dalej właścicel X otwiera nowy punkt sprzedaży w miasteczku B w którym jest jedynym przedsiębiorcą sprzedającym chleb. Akurat odziedziczył tam pomieszczenie więc po bardzo niskich kosztach był w stanie rozpocząć działalność. Ale ponieważ, nie chce aby przedsiębiorca Y zrobił podobnie utrzymuje w miasteczku B takie same ceny, spodziwając się, że jego konkurentowi nie będzie się opłacało inwestować od zera w miasteczku B skoro zyski są tak niewielkie.<br />
Czy pomimo tego, że jest jeden sprzedawca chleba w miasteczku B nie możemy nazwać ceny jego produktu konkurencyjną? Przecież jest tak samo wysoka jak w miasteczku A! Oczywiście możemy i powinniśmy.<br />
Tak więc konkurencja nie musi oznaczać alternatywy w wyborze dostawcy. Konkurencja, której przeciwieństwem jest monopol wprowadzony przez państwo, oznacza brak prawnych ograniczeń podjęcia działalności.<br />
<br />
I teraz po tych obserwacjach otaczającego nas świata przejdzmy do propozycji jak zorganizować nasze państwo i jakie jest uzasadnienie moralność jego systemu podatkowego.<br />
Po licznych doświadczeniach z histori RP, dochodzimy do wniosku, że warto się zorganizować, gdyż grozi nam niebezpieczeństwo ze strony naszych sąsiadów. Pamiętając historię IRP dochodzimy do wniosku, że celem istnienia państwa jest zapewnienie bezpieczeństwa jej obywatelom. I tą zasadę ustalamy jako prawo obowiązujące na terytorium RP, prawo które wyróżnia nas od innych państw. Jak pokazuje historia miasta Lwowa, dla ludzi nie stanowi większego problemu przeniesienie się z miejsca na miejsce, na zagrabieniu terytorium naszego państwa przez obcych najeźdzców tracą głównie Ci którzy zainwestowali w majątek trwale związany z działką zwany nieruchomościami, dlatego słusznym jest, żeby to na nich właście spoczął cięzar opodatkowania. Oczywiście w czasie działań wojennych na utratę życia są narażeni również cywile dlatego logicznym jest utrzymanie również podatku pogłównego.<br />
Dalej zauważamy, że przecież właścicel hektorowej działki na rogu Świętokszyskiej i Marszałkowskiej, nie może płacić podatku w takiej samej wysokości jak właściciel i ha na pustyni Błędowskiej ponieważ użytkownie tej nieruchomości przynosi odmienne zyski. Tak więc podatek od nieruchomości powinien być podatkiem katastralnym, czyli uzależnionym od wartości. Ale jak określić wartość? Przecież urzędnicy się nie znają, są przekupni, mylą się, że już o rzeczoznawcach nie wspomnę. A przecież przedsiębiorca który użytkowuje tą nieruchomość jest kompetenty do tego aby określić ile jest dla niego ta nieruchomość warta. Potrzeba tylko mechanizmu karzącego oszustów podatkowych.<br />
Dziś jest tak, że w wypadku oszustw podatkowych sprawą zajmują się odpowiedni użędnicy którzy sprawę badają, następnie kierują do sądu a jak delikwent nie ma gotówki to zabiera mu się jego nieruchomości.<br />
Ale dostrzegamy, że system ten jest korupcyjny, dlatego zgodnie z propozycją anarchistów można zrobić inaczej, prywatne sądy czyli wywłaszczenie za odszkodowaniem.<br />
&#8222;Właściciel&#8221; nieruchomości, czyli jej dzisiejszy użytkownik, sam decyduje jak wysoki podatek powinien zapłacić, proszę pamiętać, że oprócz pogłównego jest to jedyny podatek. Sejm natomiast określa jaką wielokrotność tego podatku należy mu zapłacić na wypadek wywłaszczenia załóżmy, że jest to 100-krotność. Każdy z nas, jeżeli ma podejrzenie, że ktoś inny oszukuje na płaceniu podatku, może mu wymierzyć sprawiedliwość. Musi uzbierać odpowiednią kwotę i dokonać wywłaszczenia. Jeżeli faktycznie oszukiwał i płacił zaniżony podatek, poprzedni użytkownik poniesie zasłużoną karę, straci nieruchomość a kwota którą otrzymał nie rekompensuje mu straty. Jednakże może być tak, że nieruchomość nie jest wcale tyle warta, że nie jest w stanie przynosić takich zysków by uzasadnić tą wysokość podatku, wtedy stratę ponosi osoba która dokonała wywłaszczenia, czyż nie jest to przepiękna perspektywa, gdy sąd orzekający w sprawach podatkowych ponosi finansowe konsekwencje w przypadku mylnych decyzji?<br />
Dobrze, zostawmy już anarchistów a za to kilka słów wyjaśnienia.<br />
Osoba która dokonała wywłaszczenia będzie musiała w przyszłości płacić wyższy podatek. Drugie to są kwoty których nikt nie wyda po to, żeby komuś zrobić na złość. Ludzie którzy są gotowi wydać duże kwoty by zrobić komuś na złość, nie mają dużych kwot. Dodatkowo osoba która dokonała wywłaszczenia wystawia nieruchomość na licytacji, więc ciągle jest szansa na jej odkupienie. 10% wylicytowanej kwoty trafia jednak do kieszeni wywłaszczoneg, dlatego on jest zainteresowany by wylicytowana cena byłą jak najwyższa (jeżeli to nie on jest zwycięzcą) a wywłaszczający jest oczywiście zainteresowany by ta kwota była jak najmniejsza, jeżeli chce ją zatrzymać (ponieważ to on sam sobie płaci, więc gdyby nie owe 10% nie byłoby dla niego limitu ceny którą by mógł podać)<br />
<br />
Jakie są kożyści takiego systemu.<br />
Niskie koszty poboru podatków. Tak być może policja byłaby troszkę bardziej zaangażowana w sytuacjach gdyby ktoś nie chciał opuścić nieruchomości.<br />
Ale jednak niższe koszty ze względu na fakt, że niejako ustalaniem wysokości opodatkowania i dopilnowaniem jego wpłaty zajmowaliby się sami obywatele.<br />
Znaczne obniżenie cen nieruchomości, wynikające z jego optymalizacji.<br />
Optymalizacja wykorzystania nieruchomości, koniec uprawy zboża w centrum miast.<br />
Konsumenci, którzy i tak płacą wszystkie podatki, nieruchomości ponoszą proporcjonalny ciężar utrzymania struktór państwa. Właściciel 10ha działki na której postawił sobie domek i odgrodził się od reszty wysokim murem, nareszcie będzie płacił wyższe podatki niż mieszkaniec M1 na 10piętrze, bo dziś płacą porównywalne, choć w zupełnie inny sposób kożystają z ograniczonych zasobó państwa.<br />
I, najważniejszy z punktu widzenia dyskusji o drogach, umożliwienie konkurencji w przypadku infrastuktury dla której optymalne ze względów ekonomicznych jest istnienie jednego dostawcy usług.<br />
Infrastruktura bowiem jest trwale związana z nieruchomością i ma jakiegoś swojego właściciela który świadczy usługi mieszkańcom, dostarcza prąd, wodę, gaz, komunikację czyli drogi. Ale w każdej chwili inna firma może go wywłaszczyć jeżeli dojdzie do wniosku, że będzie w stanie płacić wyższy podatek, czyli osiągnie większy dochód, czyli lepiej będzie służyć swoim konsumentom.<br />
W przypadku dostaw energi wody czy gazu istnieje alternatywa, żródła odnawialne,dowóz wody, zbiorniki na gaz, dlatego nie ma zagrożenia, że zwiekszenie dochodu nastąpi przez podniesienie ceny. Oprócz dróg, tutaj takiej alternatywy nie ma.<br />
Dlatego właśnie, istnieje opłata drogowa uiszczana przy zakupie paliwa. Następnie np. publikowane są zdjęcia satelitarne, każdy właściciel oblicza według algorytmu natężenie ruchu. Przesyła to do urzędu który stwierdza ile wynosiło całkowite natężenie i wtedy właściciele dróg otrzymują proporcjonalną część tego budżetu.<br />
Oczywiście sami płacą podatek katastralny, zadaniem właścicieli jest zapłąta takiego podatku aby zysk osiągnięty przy otrzymaniu części opłaty drogowej był porównywalny z przeciętnymi zyskami przedsiębiorców. Jeżeli jego zysk jest zbyt duży to ktoś go wywłaszczy, jeżeli za mały to znaczy, że przepłacił.<br />
Dzięki temu drogi będą miały swoich właścicieli którzy o nie zadbają, a zyski jakie będą osiągali będą uzależnione od tego jak dobrze służą podróżującym, którzy będą wybierali drogi alternatywne.<br />
(Ostatnio podróżując z Poznania w okolice Łeby znaleźliśmy 5 różnych dróg, trudno powiedzieć która jest lepsza. Jedna szybsza, druga bardziej wyboista, trzecia ryzykowna ze względu na radary, także alternatywa jest.<br />
Co do dróg dojazdowych, też jest alternatywa, jak się komuś nie podoba to zawsze może sobie taką drogę kupić.<br />
<br />
<br />
A teraz odpowiedzi na wasze uwagi:<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				za miejsce popełnienia czynu zabronionego uważa się miejsce, w którym sprawca działał lub zaniechał działania, do którego był zobowiązany albo miejsce, w którym skutek nastąpił lub wg zamiaru sprawcy miał nastąpić&#8221;
			
		</div>
	</div>
</div> Cieszę się, że popierasz moje stanowisko o powiązaniu prawa z nieruchomościami to powiązanie właśnie usprawiedliwia nakładanie opodatkowania na nieruchomości.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Nie jest tak jak piszesz :-&gt; Libertas suprema lex est, a utylitaryzm traktuję subsydiarnie, jako korektę w miejscach, gdzie wolność przynosiłaby straty (chociażby właśnie nieograniczone prawo do aborcji). Oczywiście, że utylitaryzm jest w niejednym miejscu zwyczajnie arbitralny, ale wykładanie filozofii polityki to jedno, a uprawianie polityki lub działanie na rzecz zmian poza politycznym obiegiem to zupełnie inna bajka.
			
		</div>
	</div>
</div> To jest ciekawa dygresja, to prawda aborcja przynosi straty, pytanie tylko komu? Czy jeżeli Twój sąsiad umiera bezpotomnie to jest to dla Ciebie strata? Możesz kupić jego działkę. Śmierć dziecka jest najstraszniejszą rzeczą jak może się przytrafić ... rodzicom. Nie widziałem większych dramatów niż właśnie rodzice idący za trumną swojego dziecka, i prawdę mówić trudno mi sobie wyobrazić. Dlatego stratę ponoszą to prawda, ale właśnie rodzice.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Pełna zgoda! Spółki akcyjne są złe. Sam kiedyś się nad tym zastanawiałem i o dziwo odkryłem, że gość który libertarianizmem mnie zainteresował sam ma podobne zdanie.
			
		</div>
	</div>
</div> Spółka akcyjna odpowiada swoim majątkiem, często jest to wiele milionów złotych. Pan Kowalski i Malinowski też odpowiadają swoim majątkiem ale z reguły jest to grubo poniżej miliona. Zarzut postawiony przez JKM jest niesłuszny. A jeżeli uważa je za zło nikt nie zmusza go do udziału w takiej spółce, czy też robienia z nią interesów, na szczęście nie mówi o zakazie istnienia, Ty też, prawda?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				@Rzaki Pak<br />
Troszkę rozmydlasz pojęcie. Wywłaszczenie zakłada przymus- wywłaszczamy wtedy, kiedy nie udało nam się przekonać do sprzedaży. Nie można, więc mówić, że osoba nie jest pokrzywdzona bo jest- odebrano jej wbrew woli własność dając w zamian ekwiwalent. To nieważne, że on obiektywnie może przedstawiać wartość większą niż wartość zagrabionego przez państwo prawa własności. Fakt pozostaje faktem- wbrew woli jednostki odebraliśmy jej własność, chociaż można było tego uniknąć. Z tej perspektywy mówienie o świętym prawie własności to czcze gadanie, a cała doktryna sprowadza się do przekonań władzy o słuszności podejmowanych kroków. Tak być nie może.
			
		</div>
	</div>
</div> Wywłaszczenie to jest kara za oszustwo podatkowe, Można wsadzać do więzienia, myślę jednak, że taka kara jest sprawiedliwa.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				<br />
No i twierdzenie, że &#8222;rynek ma to do siebie, że znajduje najlepsze rozwiązania&#8221;- to zwykł umywanie rąk.
			
		</div>
	</div>
</div> No właśnie dlatego tutaj podajemy te najlepsze rozwiązania &#61514;<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Co do reszty no to znowu- &#8222;rynek wszystko rozwiąże&#8221;, &#8222;dyskutujemy czy jest możliwa konkurencja&#8221;. No więc na chwilę obecną konkurencja jest moim zdaniem niemożliwa co szeroko uargumentowałem,
			
		</div>
	</div>
</div> Być może ale posługujesz się zbyt wąską definicją konkurencji jeżeli firma telefoni komórkowej opanowała cały kraj, ale ceny połączeń utrzymuje na tak niskim poziomie, że nikomu nie opłaca się wchodzić na rynek, to nadal masz ceny konkurencyjne pomimo jedynego dostawcy usług.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Zakładam coś zupełnie innego, a mianowicie brak konkurencji, która jest warunkiem funkcjonowania wolnego rynku. Wolny rynek funkcjonuje bo mamy wolną konkurencję- ona jest gwarantem wszystkiego. W tej dziedzinie zupełnie inaczej niż w innych wolnej konkurencji nie ma, dlatego nie zgadzam się na wolny rynek bo byłby on wolny tylko z nazwy.
			
		</div>
	</div>
</div> Jeżeli w każdej chwili mogę powiedzieć dziesiejszemu &#8222;właścicielowi&#8221; dróg :&#8221;źle obsługujesz klientów, przejmuję interes&#8221; to konkurencja jest, przedsiębiorcy muszą oferować taką jakość usług aby inni tak im właśnie nie zrobili.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Mógłbyś przykładowo zapytać po co na wolnym rynku plany zagospodarowania przestrzennego (które popieram ja i JKM też)- przecież wolny rynek jest racjonalny i nieracjonalne ruchy zdarzałyby się rzadko. Ale plany są potrzebne, żeby nikt mi nie postawił fabryki obok domu.
			
		</div>
	</div>
</div> Fabryki też są potrzebne, a jeżeli ktoś już Ci ją postawi to będziesz płacił znacznie mniejszy podatek, jeżeli w promieniu 1km nie chcesz mieć, żadnego sąsiada, tu kup taki kawałek ziemi, dlaczego chcesz kożystać z czegoś (brak sąsiada) na co Cię nie stać? A jeżeli masz nieruchomość w super atrakcyjnym miejscu, gdzie wiadomo, że żadna fabryka nie powstanie, to będziesz płacił wysoki podatek, słusznie zresztą.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Jaki stopień autonomii legislacyjnej jest wystarczający, aby uznać państwowość.
			
		</div>
	</div>
</div> Tu ważne jest kto realnie jest w stanie prawo wyegzekwować.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Nie wspomnę już o międzynarodowych traktatach, które wydatnie ograniczają możliwość krajowej legislacji.
			
		</div>
	</div>
</div> Wspomnij bo nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi. Może o wyrok w sprawie krzyży we Włoszech, czy też ekstradycję Polańskiego?<br />
Nie ma czegoś takiego jak prawo międzynarodowe i nie będzie dopóki nie będzie sądu i policji międzynarodowej, ale wtedy nie będzie już oddzielnych państw. Więc międzynarodowa to nie będzie dobra nazwa.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Kwestia własności nieruchomości, a możliwości narzucenia i egzekwowania praw na terenie nieruchomości nie ma nic do siebie.
			
		</div>
	</div>
</div> A możesz to jakoś uzasadnić, czy musimy Ci wierzyć na słowo?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Pomijam już oczywisty fakt, że taka definicja jest sprzeczna z doktryną wolnościowców
			
		</div>
	</div>
</div> Doprawdy? A nie mylisz wolnościowców z Rothbardem?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Państwo to nie właściciel, a GWARANT praw przysługujących obywatelom.
			
		</div>
	</div>
</div> To właśnie jedno i to samo, Właściciel niewolników gwarantował im ich prawa, nieprawdaż?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Przyjęcie Twojej definicji jest sprzeczne z doktryną wolnościowców bo implikuje prawo &#8222;republiki&#8221; (...)do niemal nieograniczonego ingerowania w prawa obywateli.
			
		</div>
	</div>
</div> To właśnie prawo republiki określa prawa obywateli. Bo z praw naturalnych to istnieje tylko jedno: masz prawo umrzeć, tego Ci nikt nie zabierze.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				I nie zżymaj się na definiowanie podatku bo wiadomo o co chodzi- o prawo państwa do zagarniania własności obywateli. 
			
		</div>
	</div>
</div> Nie zżymam się, a chodzi o to kto ma finansować obronę terytorium państwa, konsumenci nieruchomości, czy konsumenci nabiału i pieczywa, bo jak sam zauważyłeś, podatki są przerzucane na konsumentów.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Każdy może podjąć określoną działalność, a więc każdy ma możliwość wejścia na rynek. W przypadku dróg tak nie ma- nie ze względu na koncesjonowanie, a ze względu na &#8222;naturę&#8221; dróg.
			
		</div>
	</div>
</div> Mam nadzieję, że teraz już rozumiesz, że w systemie podatku katastralnego z wywłaszczeniem istnieje taka możliwość.<br />
<br />
[/quote]<br />
Tu nie chodzi o efektywność, a o monopol. W przypadku energii, wody itd. jest zupełnie inaczej (jeszcze raz zachęcam do moich wcześniejszych postów)- zawsze może powstać inna firma lub właściciele gruntów przez które idą odpowiednie instalacje mogą narzucić wysokie ceny dzierżawy doprowadzając niesforną firmę do bankructwa.<br />
[/quote]<br />
Tu właśnie chodzi o efektywność, nie ma potrzeby dwóch autostrad obok siebie, jeżeli oczywiście ta pierwsza nie jest zatłoczona.<br />
<br />
[/quote]<br />
No i znowu założenie ingerencji państwa! To zupełnie nie do pogodzenia z myślą libertariańską. Jeśli arbitralnie decydujesz się na umożliwienie państwu dokonywania określonych machinacji na rynku i na własności prywatnej to nie znajdziesz żadnych teoretycznych przesłanek, które uzasadniałyby powiedzenie: stop! Twoja doktryna jest albo niespójna albo socjalistyczna. Nie wspomnę już o braku mechanizmu cenowego- Twoje rozwiązania niczym nie różnią się od kontraktów NFZ na określoną liczbę pacjentów!<br />
[/quote]<br />
Ingerencja państwa nie jest tu istotna. Istotne jest to, że zysk w każdym biznesie dązy do stałej wartości, która uzależniona jest od przedsiębiorczości danej społeczności. Jeżeli rząd ustali wysokie dopłaty do dróg, to i podatek katastralny od nich będzie wysoki (20%poniżej dopłaty) wtedy wpływy budżetowe wzrosną więc i stopa opodatkowania spadnie. Njaważniejsze w dyskusji o podatkach są wydatki państwa. Z tym NFZ to słabe porównanie, z NFZ nie mogę się wypisać a na rower mogę się przesiąść.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Nieważne na jakim szczeblu. Mechanizm cenowy zastępujesz arbitralną decyzją urzędnika. jeśli uzależnimy to od kampanii wyborczej to w prosty sposób doprowadzimy do zaniedbania dróg (jak cena maksymalna wpływa na podaż chyba wiadomo). Nie wspominam już o korupcji, która towarzyszyłaby ustalaniu zasad przyznawania pieniędzy na drogi.
			
		</div>
	</div>
</div> Nie ma innej możliwości prywatyzacji dróg, rozumiem, że uważasz, że dziś drogi nie są zaniedbane? A możliwości korupcji specjalnie nie ma, oczywiście oprócz utajnieniem sumy wpływów z opłaty paliwowej czy sumy natężenia ruchu obliczonej przez włąscicieli ale to by nie było łatwe.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				No i kolejne ograniczenie prawa własności (skoro zakładamy prywatyzację dróg to należy patrzeć na nie przez ten pryzmat). Skoro można coś takiego to można również zakazać palenia w prywatnych knajpach, czy określić w nich liczbę toalet mającą przypadać na określoną powierzchnię. Powtórzę- wypisz, wymaluj to co mamy teraz.
			
		</div>
	</div>
</div> Tylko czy to jest na prawdę własność? Prawdziwym właścicielm nieruchomości to jest monarcha, bo on tam ustala prawo, jak się musisz kogoś słuchać to nie jesteś właścicielem. Czy jesteś właścicielem samochodu, jeżeli musisz się pytac ojca czy go możesz wziąść?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Ale co to za argument?! Wojna to patologia, jak można używać tego w dyskusji o relacji państwa do prawa własności.
			
		</div>
	</div>
</div> Wojna to rzeczywistość z którą mamy do czynienia na codzień. Nie wolno nam udawać, że jest niemożliwa. Wtedy po co nam armia?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				!!! Państwo regulujące konkurencję poprzez wywłaszczenie. Czemu odnosić to tylko do dróg? Uznajmy to za normalną zasadę w całej gospodarce. 
			
		</div>
	</div>
</div> Słusznie, do całej gospodarki tylko wtedy drogi powstaną tam gdzie to optymalne a zboże będzie się uprawiać też tam gdzie powinno a nie w środku miasta.<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				PODSUMUJMY TWOJE PROPOZYCJE:<br />
- prawo państwa do niemal dowolnego ingerowania w prawo własności jednostki włącznie z wywłaszczeniem<br />
-prawo urzędnika do regulowania, a właściwie wyrzucenia do kosza mechanizmu cenowego<br />
-prawo urzędnika do regulowania konkurencji poprzez wywłaszczenie
			
		</div>
	</div>
</div> To podsumowanie jak już pisałem jest bez sensu, wywłaszczenia dokonują nie urzędnicy a prywatni przedsiębiorcy<br />
<br />
@Stephan<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Rozumiem, że państwo? Kto potem rozdziela te pieniądze między właścicieli dróg?
			
		</div>
	</div>
</div> Mechanizm rynkowy, drogi o dużym natężeniu dostają więcej pieniędzy niż te o małym<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Własność jest rzeczą święta.
			
		</div>
	</div>
</div> Puste hasło które właściwie nikt nie wie co oznacza. Skoro jest święte to po co regulacje w tej sprawie. Problem też w tym, że część ludzi to niewierzący dla których nie ma żadnych świetości i dlatego potrzebna nam armia, którą powinni finansować użytkownicy nieruchomości a nie samotna matka kupująca dziecku jogurt która mieszka w M1 na 10 piętrze.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Jeżeli jestem właścicielem domu czy sklepu, to mogę z nim zrobić co chcę
			
		</div>
	</div>
</div> Oczywiście ale podatki powinieneś płacić, uczciwie, prawda?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				drogi są &#8222;DOBREM PUBLICZNYM&#8221;
			
		</div>
	</div>
</div> I to mnie nazywacie socjalistą? Ja wam pokazuje metodę na prywatyzacje dróg, skoro Was to nie interesuje to po co mi zawracacie głowę?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Wszystkim nam jednakowo zależy, żeby wojsko broniło każdego z nas &#8211; dlatego godzimy się powołać państwo
			
		</div>
	</div>
</div> Dlatego jest też podatek pogłówny, wojsko jednak oprócz obywateli broni integralności państwa czyli nieruchomości, które są zresztą ograniczonymi zasobami państwa.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				I oczywiście szarżujesz z tym, że &#8222;państwo nie wie, jakiej drogi chce użytkownik&#8221;. A co tu wiedzieć?
			
		</div>
	</div>
</div> Czy do samej Łeby powinna prowadzić autostrada czy nie i ile powinno być pasów w każdą stronę?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Co z tego wynika? Że właściciel &#8222;zielonej&#8221; drogi będzie miał &#8222;fory&#8221; i w rzeczywistości będzie prowadził nieuczciwą konkurencję
			
		</div>
	</div>
</div> Nieuczciwą konkurencję prowadzą tylko firmy państwowe. Zawsze możesz wywłaszczyć go z zielonej drogi.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				To trochę na tej zasadzie, jak gdyby w hipermarkecie stawiać pięć &#8222;konkurencyjnych szaletów&#8221;
			
		</div>
	</div>
</div> Nie, to trochę na zasadzie jakby ogłosić licytację kto będzie prowadził ten jeden szalet. Bo to właśnie tak jest republika oddaje w użytkowanie część swoich ograniczonych zasobów na których zapewnia bezpieczeństwo w użytkowanie osobie która najwięcej zapłaci.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				I ostatni argument &#8211; nie wydaje ci się, że kto ma drogę, ten ma WŁADZĘ? I że w momencie prywatyzacji dróg, konkurencja między przedsiębiorstwami zmieni się w wojnę o drogi? Na przykład Tesco, zamiast obniżać ceny, wykupi kawałek drogi dojazdowej do Auchana i rozpocznie sobie na niej dłuuugotrwaaałyyyy remont?
			
		</div>
	</div>
</div> Auchan może go wywłaszczyć, z reguły dróg jst jednak kilka. Ale sytuacja która opisujesz raczej kwalifikuje się do sądu, ten by oczywiście zasądził odszkodowanie za przeciągający się remont bez drogi objazdowej.<br />
A dziś tego problemu nie ma?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Otóż zastanówmy się: skoro, jak piszecie (Qal-Bar i Stanisław) drogi mogą być świetnym biznesem &#8211; to dlaczego właściciele galerii handlowych nie podnajmują alejek między butikami podwykonawcom, którzy mogliby zbierać opłaty od klientów za chodzenie po nich?
			
		</div>
	</div>
</div> Ależ przecież są tacy podwykonawcy! Jest nim administrator budynku, który te alejki sprząta i uzyskuje opłatę od najemców którzy z kolei wzięli pieniądze na ten cel od klientów.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Zbyt duże ryzyko inwestycji i niemożność wejścia nowych graczy na rynek. Konkurencja, zamiast rywalizować z nowym, jeszcze słabym kapitałowo podmiotem, zwyczajnie go wywłaszczy. Z tego samego powodu nie liczyłbym na inwestycje zagraniczne.
			
		</div>
	</div>
</div> Jak to niemożność wejścia nowych graczy? Właśnie całkowita możność! A co to dla nas za różnica czy usługi dostarcza firma A czy B? Niech się pomiędzy sobą zabijają na chwałą dla nas czyli ich klientów!<br />
A dla firm zagranicznych ważne jest jaki osiągną zysk i przemieszczają się pomiedzy krajami bardzo szybko, na prawdę. Dlatego tu jest ważny ogólny poziom opodatkowania a ten nie zależy od metody, czy opodatkowana jest praca czy nieruchomości lecz od wydatków państwa. A czy zdajesz sobie sprawę, że wszystkie firmy High Tech które do swojego działania potrzebują niewielkie biura i ich siłą są ludzie, zabijałyby się by działac w Polsce?<br />
<br />
[/quote]<br />
Niechęć do inwestycji w posiadane mienie &#8211; nie ma sensu stawianie altanki, żywopłotu i fontanny w ogródku, skoro będzie się to wiązało z koniecznością zwiększenia &#8222;wyceny&#8221; posiadanego mienia (i większym podatkiem). Zwiększając bowiem wartość &#8222;faktyczną&#8221; działki a pozostawiając niezmienioną &#8222;deklarowaną&#8221;, zwiększamy ryzyko wywłaszczenia. Taki system zniechęcałby do remontów i prac upiększających, a zachęcał do ogólnie robienia syfu &#8211; tak, by rozziew między wartością faktyczną a naszą wyceną był największy. A to chory system.<br />
[/quote]<br />
Ale za to jak bezpiecznie, żaden rusek nie bedzie chciał się dać zabić po to tylko, żeby zobaczyć to co ma u siebie. A przynajmniej zasoby naturalne będą eksploatowane przez tego kto da więcej.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				A o bambusa się naprawdę nie gniewaj &#8211; nie wymyśliłem go, a zacytowałem (i to za nie byle kim) a poza tym opatrzyłem mrugnięciem oka.
			
		</div>
	</div>
</div> Jeżeli ktoś używa tego typu argumentów to nie jest &#8222;nie byle kim&#8221; ale zwykłym chamem, który zresztą nie ma nic do powiedzenia.<br />
<br />
@Qal-Bar<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				 (i bardzo tani lub w ogóle darmowy) ALE (!) w zamian za ponoszenie kosztów związanych z konserwacją lub modernizacją tejże drogi obniżony zostanie podatek na grunty
			
		</div>
	</div>
</div> I jak by to miało działać? Kto by oceniał poniesione koszty? Kto by sprawdzał faktury ze stanem faktycznym? OMG, brzmi jak rzesza użędników, moj pomysł jest lepszy bo robi to &#8222;właściciel&#8221; drogi sam ustalając podatek.<br />
<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Jeśli drogi są prywatne, to właściciel wymyśli jak ściągać opłaty, żeby nie było to uciążliwe dla klientów
			
		</div>
	</div>
</div> Pomóżmy im, wymyśl jakąś propozycję. Przecież po to tu dyskutujemy, żeby coś wymyśleć!<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Jeśli natomiast stery nad opłatami przejmie urzędnik, to, niestety, wszyscy stracą. Moje powyższe rozwiązanie powoduje, że nie można by było żądać wygórowanych cen na drogach lokalnych, za to tam, gdzie ceny ustalałby rynek (na drogach prywatnych) zwierzchnictwo urzędnika nad pieniędzmi byłoby absurdem. Na mojej prywatnej drodze mogę żądać majątku za przejazd &#8211; najwyżej klienci uciekną do konkurencji.
			
		</div>
	</div>
</div> Czy nie pisałeś, przed chwilą o zwolnieniach z podatku za remonty, o którym to zwolnieniu decydowałby urzędnik? Moja propozycja nie oddaje &#8222;sterów&#8221; w ręce urzędników, lecz powoduje, że biznes pod nazwą drogi przynosi taki sam zysk jak i inne biznesy. Gdyż podatek jest płacony odpowiednio nisko.<br />
<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Natomiast państwo ma za zadanie chronić tego prawa,<br />
to należy nałożyć podatek na tą własność prywatną, której ochroną ma się zająć państwo &#8211; nieruchomość.
			
		</div>
	</div>
</div> Bardzo słusznie po co pisałem tekst na 12 stron?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Z wielkim bólem pisałem o kompromisie, gdzie urzędnicy mieliby jakąkolwiek kontrolę nad drogami, jednak gotów jestem uznać to za jakieś rozwiązanie (a najlepiej tylko przejściowe, dopóki nie powstanie realna konkurencja drogowa). Natomiast zmuszanie ludzi do płacenia więcej niż jest to wymagane (podatek, żeby zapłacić właścicielom dróg) uderza w idee wolnościowe (jest to kradzież). Na dodatek sposób podziału pieniędzy likwiduje możliwość realnej konkurencji &#8211; ponieważ jeden typ dróg zapewniałby duży dochód, to wszystkie firmy oferowałyby to samo
			
		</div>
	</div>
</div> No to moje rozwiązanie jest lepsze ogranicza się bowiem do wyartykułowania woli ludzi jakimi drogami chcą jeździć (wysokość opłaty drogowej) resztę załatwia rynek.<br />
<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Przede wszystkim: wywłaszczenie jest pomysłem na wskroś socjalistycznym. Gdyby można było komuś zabrać własność z jakiegokolwiek powodu, to byłoby to ograniczenie wolności posiadania, tu: ziemi.
			
		</div>
	</div>
</div> Wywłaszczania dokonywał już i król pozbywając się lennika i oddając ziemię komuś innemu. A to wywłaszczenie nie może być nazwane socjalistycznym gdyż następuje pomiędzy dwoma podmiotami działającymi na wolnym rynku. Jak ustrój w którym nie ma ingerencji państwa możesz nazywać socjalistycznym?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Natomiast odbieranie za nieefektywność to już kompletny idiotyzm. Ten, kto decydowałby kto nieefektywnie zarządza zaraz zacząłby na tym dodatkowo zarabiać (łapówki za wywalenie kogoś, oszczędzenie kogoś itp.).
			
		</div>
	</div>
</div> Problem w tym, że o nieefektywności decydują konsumenci tak samo jak w każdej innej branży, nie chcesz chyba zabronić konsumentom chleba decydowania który z piekarzy jest nieefektywny?<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Nieprawda. Płacą, żeby państwo broniło ich własności. Jeśli jednak ktoś nie będzie płacił podatku, to straci własność dopiero, gdy jej wartość (wyznaczona obiektywnie przez rzeczoznawcę) będzie wyrównywała dług&#8211; ale decyzją sądu! Państwo nie może tknąć prywatnej własności obywatela, bo dostaje pieniądze za jej strzeżenie. 
			
		</div>
	</div>
</div> Obiektywnie przez rzeczoznawcę, ha...ha...ha, to ja już wolę przez wolny rynek wtedy jest obiektywnie.<br />
<br />
<div class="bbcode_container">
	<div class="bbcode_quote">
		<div class="quote_container">
			<div class="bbcode_quote_container"></div>
			
				Np. przy wjeździe na drogę dostajesz anonimowo małe urządzonko, które rejestruje trasę &#8211; później musisz zapłacić zgodnie z naliczeniem urządzonka (które nie zawiera Twoich danych!).
			
		</div>
	</div>
</div> Czyli musisz się zatrzymywać na punkcie opłat na końcu drogi a co jak przejeżdżasz, przez miasto i jest 20 właścicieli, koszmar.<br />
<br />
Na koniec tylko podsumowanie. Ja wiem, że ten system jest niezwykle trudny do zrozumienia i zaakceptowania. Wynika to z faktu, że każdy z nas mniej lub bardziej świadomie dąży do stabilizacji. Jak to mawiał Duńczyk w filmie &#8222;Va Bank&#8221; na starość rośnie zapotrzebowanie na święty spokój. Jednak jak uczy nas historia, nacodzień grozi nam śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony naszych sąsiadów a jak znów powiedział jeden z samurajów w &#8222;Siedmiu Samurajach&#8221; w bitwie jak przestajesz biegać to umierasz.<br />
Sytem podatku katastralnego z wywłaszczeniem bowiem nigdy nie da możliwości aby &#8222;osiąść na laurach&#8221; lecz trzeba cały czas walczyć.<br />
Mnie osobiście przykro, że tak jest, ale to nie ja stworzyłem ten świat proszę nie mieć do mnie pretensji, ja go próbuję tylko zrozumieć.<br />
<br />
Ciekawe czy ktoś przebrnął przez cały wpis.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>stachu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=107</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Tea Party w wersji Québécois</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=106</link>
			<pubDate>Fri, 03 Sep 2010 22:22:41 GMT</pubDate>
			<description>Dziś przeglądając stronę National Post znalazłem interesujący komentarz który stwierdziłem że warto przetłumaczyć by więcej osób się o tym...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Dziś przeglądając stronę National Post znalazłem interesujący komentarz który stwierdziłem że warto przetłumaczyć by więcej osób się o tym dowiedziało :P Dodam ten artykuł (w wersji oryginalnej) ożywił sporo media w Kanadzie dlatego tym bardziej chciałem się podzielić z wami nim.<br />
<br />
<img src="http://profile.ak.fbcdn.net/hprofile-ak-snc4/hs326.snc4/41593_110661525655838_6351_n.jpg" border="0" alt="" /><br />
<br />
<b>Graeme Hamilton: Quebec zyska swoją własną Tea Party</b><br />
<br />
Oczekują  zebrania raczej skromnych 250 ludzi niż dziesiątek tysięcy które pojawiły się w ostatni weekend na waszyngtońskim spotkaniu Tea Party. Zamiast znanego gospodarza z Fox News, Glenn Becka ich prowadzącym ma być były rzecznik premiera Kanady Kory Teneycke.<br />
<br />
Ale organizatorzy październikowego prawicowego spotkania w mieście Quebec mają nadzieję że ten sam oddolny gniew na rozrosłą administrację (big government) który napędza konserwatywną Tea Party wywoła równie dużą polityczną burzę w prawdopodobnie najbardziej lewicowej prowincji Kanady.<br />
<br />
Éric Duhaime, jeden z sześciu założycieli Réseau Liberté-Québec (Freedom-Quebec Network), powiedział że widzi podobieństwa pomiędzy jego rodząca się grupą a libertariańskim skrzydłem Tea Party.<br />
&#8222;Oni tu oczywiście są, ludzie którzy pragną  więcej wolności, którzy są wkurzeni dużym interwencjonizmem państwa i którzy poszukują  więcej indywidualnej swobody jak i brania odpowiedzialności za siebie samych.&#8221;. To słowa Pana Duhaime, felietonisty i komentatora radiowego z wczorajszego wywiadu. &#8222;Uważam że takie słowa mogły by jeszcze głośniej pobrzmiewać w Quebec'u.&#8221;<br />
<br />
Obecnie jednak,słowa tego typu są zaledwie szeptem. Kiedy w 2005 roku były prowincjonalny premier Lucien Bouchard oraz inni prominentni Québécois (mieszkańcy prowincji Quebec) opublikowali swój ostrzegawczy manifest odnośnie nadciągającego kryzysu w związku z długami prowincji oraz apelem o zakończenie polityki państwa opiekuńczego, zostali w dużej mierze odrzuceni wraz z swoimi tezami. Sygnatariusze nigdy nie wybili się z swoimi postulatami.<br />
<br />
Action Démocratique du Québec (Akcja demokratyczna dla Quebec'u), która pod rządami Mario Dumont raz zaproponowała konserwatyzm fiskalny kanadyjskiej kolebce francuskiej kolonizacji, nie jest już liczącą się siłą w prowincjonalnym życiu politycznym. Były konserwatywny minister spraw zagraniczny  Maxime Bernier a obecnie poseł do parlamentu federalnego z Beauce, odważył się w kwietniu w trakcie przemowy skrytykować zależność prowincji Quebec od federalnych subsydiów. Za te słowa prowincjonalny minister finansów nazwał go &#8222;Quebeckim zgredem&#8221; (Quebec-basher, basher - A individual who is unfriendly and/or commits harmful acts to group of people or an individual due to prejudice and/or ignorance.)<br />
<br />
Duhaime spodziewa się że nowa inicjatywa będzie w podobny sposób traktowana.<br />
&#8222;Spotkamy się często z taka kalką myślową że jeśli jesteś prawicowcem w Quebec'ku, to jest to spowodowane nienawiścią do Quebec'ku&#8221; mówi Duhaime.&#8221;Jesteśmy prawdziwymi Quebecois. Nasze idee były tu o wiele prędzej od socjalizmu.&#8221;<br />
<br />
Joanne Marcotte, której dokument z 2006 roku &#8222; L&#8217;illusion tranquille&#8221; sportretował mieszkańców prowincji jako społeczeństwo żyjące ponad stan, jest członkinią-założycielką  Réseau Liberté-Québec. Jak większość z członków, w przeszłości była aktywistką parti  &#8222;Akcja demokratyczna dla Quebec'u&#8221; jednak jak i oni rozczarowała się. Jak mówi &#8222;Istota partii politycznych jest bycie wybieranym, a by zostać wybranym w Quebec'u musisz być centro-lewicowcem&#8221;. Dodaje  że jedną możliwością by prawicowa partia mogła kiedykolwiek odnieść sukces w Quebec'ku jest angaż ludzi o poglądach konserwatywnych bez przynależności partyjnej którzy przygotują &#8222;dobry grunt&#8221;.<br />
<br />
Jest to praca, która została zaniedbana, mówi Duhaime, ponieważ mieszkańcy prowincji mieli wieloletnią obsesję dot. polityki konstytucyjnej (chodzi o serie referendów dot. separacji Quebecku od reszty Kanady o czym pisałem w pierwszym wpisie &#8211; przypis mój). &#8222;Prawica jest prawie nieobecna w debacie politycznej gdyż przez ostatnie 50 lat w Quebec'ku dyskutowaliśmy nad referendami oraz naszymi wyborami w związku z nimi. Zawsze jest grono osób ZA i grono osób PRZECIW.&#8221; przypomina Duhaime  i kontynuuje &#8222;Nie mamy realnej debaty jak w innych demokracjach zachodniego świata pomiędzy lewicą a prawicą&#8221;<br />
<br />
W manifeście nowa organizacja wzywa &#8222;wszystkich mieszkańców którzy życzą sobie zmniejszenia rozmiaru administracji, przywrócenia sprawiedliwości międzypokoleniowej oraz zaprzestania zadłużania się przez prowincję.&#8221; do pojawienia się na inauguracyjnym spotkaniu 23 października. Pan Teneycke który obecnie pracuje dla Quebecor Media Inc. nad  uruchomieniem nowego kanału informacyjnego Sun News mówi o stawianiu wyzwania mediowemu establishmentowi. W agendzie organizacji pojawiły się też postulaty sceptyczne względem ludzkiego wpływu na ocieplanie klimatu oraz próba re-definicji pojęcia nacjonalizm w kontekście francuskojęzycznych  Kanadyjczyków.<br />
<br />
Réseau Liberté-Québec odwołuje się również do tej grupy społeczeństwa która jest zaniepokojona rozmyciem się ich tożsamości przez przypływ imigrantów którzy nie dzielą  z nimi podobnych wartości. Manifest RL-Q krytykuje &#8222;zbyt naiwny multikulturalizm&#8221; i obiecuje przybyłym na październikową konferencje że usłyszą &#8222;ludzi którzy nie boją się z poświęceniem bronić Quebec'kiej tożsamości&#8221; <br />
Nie ma przypadku w tym ze RL-Q, która podkreśla że jest organizacją non-profit a nie polityczna partią, ma swoje korzenie w mieście Quebec i okolicy. Ten region był najbardziej przychylny ADQ i federalnemu konserwatywnemu premierowi Harperowi. Posiada nawet parę stacji radiowych &#8211; nazywanych przez krytyków &#8222;śmieciowymi&#8221; - które są bardziej otwarte na konserwatywne myślenie. W Kwietniu br. zjechało się 50 tys. ludzi do miasta Quebec by protestować przeciw zwiększeniu podatków. Jak mówi Pani Marcotte &#8222;Region wokół miasta Quebec jest twierdzą dla ludzi lubiących mniejszą administrację&#8221;<br />
<br />
Zapełnienie 250 miejsc w hotelu w następnym miesiącu nie powinno być sporym wyzwaniem, za to  rozpropagowanie przesłania RL-Q na resztę prowincji będzie o wiele trudniejsze.<br />
<br />
Graeme Hamilton<br />
National Post<br />
Oryginał: <a href="http://fullcomment.nationalpost.com/2010/09/03/graeme-hamilton-quebec-gains-its-very-own-tea-party/" target="_blank">http://fullcomment.nationalpost.com/...own-tea-party/</a><br />
<br />
Oto strony RL-Q<br />
[fra] <a href="http://www.liberte-quebec.ca/" target="_blank">http://www.liberte-quebec.ca/</a><br />
[eng] <a href="http://www.quebec-freedom.ca/" target="_blank">http://www.quebec-freedom.ca/</a><br />
<br />
Reklamówka wideo:<br />
<br />

<object class="restrain" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" data="http://www.youtube.com/v/Zylfzh8mdnI">
	<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Zylfzh8mdnI" />
	<param name="wmode" value="transparent" />
	<!--[if IE 6]>
	<embed width="640" height="385" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/Zylfzh8mdnI" />
	<![endif]--></object>
 <br />
<br />
Czy libertarianie i konserwatyści w końcu uniosą głowę po 50 latach ? Miejmy nadzieję że tak !</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>alan</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=106</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Incredible India</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=105</link>
			<pubDate>Fri, 03 Sep 2010 18:56:42 GMT</pubDate>
			<description>Skoro polityka w socjalizmie to nieuczciwa konkurencja w każdym obszarze życia nawet rozrywki, to oczywiście powinno się z tego zrezygnować....</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Skoro polityka w socjalizmie to nieuczciwa konkurencja w każdym obszarze życia nawet rozrywki, to oczywiście powinno się z tego zrezygnować. Oznaczałoby to jednak, że polityka byłaby śmiertelnie nudna, jest to przepiękna wizja i perspektywa dla której pewnie warto poświęcić całe życie.<br />
W prawdziwie wolnorynkowym systemie polityka ograniczyła by się do spotkania kilku facetów w sejmie i gorącej dyskusji czy podatek powinien wynosić 0.9% wartości nieruchomości czy też może 0.92%. Pasjonujące!<br />
<br />
Ale skoro polityka w swej docelowej formie ma być tak paskudnie nudna to może w tym wpisie o czymś innym.<br />
24.08 po pewnych perypetiach znów wyruszyłem do Indii tym razem z dwoma przesiadkami najpierw Frankfurt potem Dubaj.<br />
Lotnisko w Dubaju przypomina o rozpoczętym, że Ramadan już się rozpoczął.<br />
<img src="http://frizona.pl/attachment.php?attachmentid=311&amp;stc=1&amp;d=1283504147" border="0" alt="" /><br />
<br />
Ramadan to dla muzułmanów wyjątkowy miesiąc świętowania, niby świętowanie i związane z tym oczywiście obżarstwo ale tylko po zachodzie i przed wschodem słońca. Miesiąc bo tak właśnie nazywa się jeden z miesięcy w kalendarzu opartym na fazach księżyca. W ciągu dnia nic nie wolno jeść, teraz już nie jestem pewien czy też napoje nie są ograniczone. Ramadan troszkę mógłby przypominać chrześcijański Adwent czy okres Wielkiego Postu. Choć za dnia zdecydowanie surowszy ale za to w nocy, imprezka. Statystyki pokazują, że ilość spożytego jedzenia w tym okresie jest jednak wyższa niż w inne miesiące.<br />
<br />
Oczywiście większość muzułmanów nie przestrzega zakazów typu &#8222;nie spożywać alkoholu&#8221; ale tych którzy je przestrzegają jest zdecydowanie więcej niż w religii chrześcijańskiej, może dlatego, że tu nie ma takiego zakazu. &#61514;<br />
<br />
I znów krótki lot i port docelowy czyli Hyderabad, następnie urocza podróż samochodem i po zaledwie 32 godzinach podróży jestem na miejscu.<br />
A podróż związana jest z ludźmi dla których pracuje, czyli serwisowanie przekładni młynów w cementowniach które wyglądają mniej więcej tak:<br />
<img src="http://frizona.pl/attachment.php?attachmentid=314&amp;stc=1&amp;d=1283504446" border="0" alt="" /><br />
<br />
Wydajność takiej linii to jakieś 8 000 ton cementu dziennie, jakby to spakować w typowe worki po 25 kg to by było tego jakieś 320 000 worków dziennie.<br />
A w tej cementowni akurat mają dwie takie linie, z tym że ta druga produkuje 9 000 ton dziennie więc razem to będzie jakieś 680 000 worków dziennie. U nas 25 kg worek cementu, jeżeli dobrze pamiętam to jakieś 13 PLN, to by dawało wartość produkcji 8,84 mln PLN dziennie. Ot fabryczka.<br />
<br />
Indie oczywiście są na troszkę innym poziomie niż Europa,ciągle jeszcze można spotkać ludzi pracujących na polu przy pomocy drewnianych narzędzi ciągnionych przez woły tak jak to robiono przez ostatnie 10 000 lat, większość robotników jest niepiśmiennych i tak dalej, może nawet lepiej, po pełno jest tutaj tablic typu:<br />
 <br />
<img src="http://frizona.pl/attachment.php?attachmentid=313&amp;stc=1&amp;d=1283504405" border="0" alt="" /><br />
<br />
Które są na prawdę rozbrajające. Najpierw śmieszą ale po jakim okresie już nie można na nie patrzeć.<br />
Natomiast spodobał mnie się obrazek z miejscowego office&#8217;u:<br />
<br />
<img src="http://frizona.pl/attachment.php?attachmentid=312&amp;stc=1&amp;d=1283504380" border="0" alt="" /><br />
<br />
<br />
Który właściwie skłonił mnie do tego wpisu. Ładny, prawda? Niektórzy twierdzą nawet, że pomiędzy tymi religiami nie tyle nie ma wojny lecz nawet nie ma różnicy a wszystkie &#8222;incydenty&#8221; wynikają z zupełnie innych przyczyn najczęściej ekonomicznych. I tak jak słyszymy, że w Indiach prześladują chrześcijan, to należy to rozumieć, że jedna mafia oskubała z dorobku drugą wioskę, ot akurat tam byli chrześcijanie ale oskubali ich oczywiście nie dlatego, że byli chrześcijanami lecz, że mieli troszkę więcej żywności, ładniejsze domy, czy też w jakiś inny sposób wyższy standard życia.</blockquote>


<!-- attachments -->
	<div class="blogattachments">
		
			<fieldset class="blogcontent">
				<legend>Attached Thumbnails</legend>
				
			</fieldset>
		
		
		
		

	</div>
<!-- / attachments -->
 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>stachu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=105</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Spór o rejestrację długiej broni strzeleckiej.</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=104</link>
			<pubDate>Wed, 01 Sep 2010 21:34:32 GMT</pubDate>
			<description>Już niedługo tj. 22 września 2010 w kanadyjskim parlamencie odbędzie się drugie czytanie ustawy likwidującej ustawę C-68 o rejestracji długiej broni...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Już niedługo tj. 22 września 2010 w kanadyjskim parlamencie odbędzie się drugie czytanie ustawy likwidującej ustawę C-68 o rejestracji długiej broni strzeleckiej (karabiny strzeleckie, historyczna broń strzelecka, shot guny, karabinki). Ustawa C-68 przewiduje że każda sztuka broni musi być przypisana do indywidualnej osoby by uniknąć niekontrolowanego przez rząd obrotu bronią czy też pożyczania jej sobie. Ustawa ta była pomysłem Liberalnego premiera Jean Chrétien w 1995 roku i jak twierdzi obecny konserwatywny rząd Kanady była to tylko i wyłącznie strata pieniędzy a konkretnie - samo wdrożenie kosztowało 2 miliardy CAD a roczne utrzymanie kosztuje 4 miliony CAD. Sprawa tyczy się sporej grupy ludzi bo w Kanadzie prawie 22% gospodarstw domowych posiada co najmniej jedną sztukę broni. Okazuje się że konserwatywny rząd znajduje wielu zwolenników zaprzestania rejestracji broni gdyż sami obywatele twierdzą że to drogie i jest zwykła fikcją a oto parę argumentów za unieważnieniem ustawy C-68:<br />
<br />

<object class="restrain" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" data="http://www.youtube.com/v/xcSLNrdeyOU">
	<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xcSLNrdeyOU" />
	<param name="wmode" value="transparent" />
	<!--[if IE 6]>
	<embed width="640" height="385" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/xcSLNrdeyOU" />
	<![endif]--></object>
 <br />
<br />
Komentarz znanego kanadyjskiego felietonisty Rex'a Murphego - dość ostro, ironicznie w swoim stylu.<br />
<br />

<object class="restrain" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" data="http://www.youtube.com/v/4XOmUXycDPs">
	<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4XOmUXycDPs" />
	<param name="wmode" value="transparent" />
	<!--[if IE 6]>
	<embed width="640" height="385" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/4XOmUXycDPs" />
	<![endif]--></object>
 <br />
<br />
No i taka migawka wyjaśniającą jak to możliwe że mniejszościowy konserwatywny rząd może przeprowadzić likwidację ustawy (zdobywa większość głosów w parlamencie - ordynacja większościowa jednak działa).<br />
<br />

<object class="restrain" type="application/x-shockwave-flash" width="640" height="385" data="http://www.youtube.com/v/dT6zEsfzyVI">
	<param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dT6zEsfzyVI" />
	<param name="wmode" value="transparent" />
	<!--[if IE 6]>
	<embed width="640" height="385" type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.youtube.com/v/dT6zEsfzyVI" />
	<![endif]--></object>
 <br />
<br />
Trzymajmy kciuki za torysów i rozsądnych członków opozycji.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>alan</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=104</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Nowości na Frizonie</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=103</link>
			<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 09:57:22 GMT</pubDate>
			<description>Niedawno zaktualizowaliśmy silnik do wersji 4.0.6. Mapa drogowa rozwoju vBulletin przewiduje iż następną wersją jaka wyjdzie będzie 4.1. Wersja ta ma...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Niedawno zaktualizowaliśmy silnik do wersji 4.0.6. Mapa drogowa rozwoju vBulletin przewiduje iż następną wersją jaka wyjdzie będzie 4.1. Wersja ta ma przynieść co najmniej dwie ciekawe nowe funkcje, które chciałbym przedstawić.<br />
<br />
Pierwszą z nich będzie możliwość pokolorowania strony własnego profilu. Do wyboru mają znaleźć się gotowe ustawienia, ale każdy będzie mógł również ustawić według własnego gustu. Więcej o opcji (po angielsku) i podgląd tutaj: <a href="http://www.vbulletin.com/forum/entry.php?2431-4.1-feature-Customizable-user-profiles" target="_blank">http://www.vbulletin.com/forum/entry...-user-profiles</a><br />
<br />
Drugą z większych modyfikacji będzie nowy edytor WYSIWYG. Wykorzystany ma zostać sprawdzony CKEditor.<br />
Więcej (po angielsku) tutaj: <a href="http://www.vbulletin.com/forum/entry.php?2433-4.1-feature-New-Editor" target="_blank">http://www.vbulletin.com/forum/entry...ure-New-Editor</a><br />
A edytor można przetestować tutaj: <a href="http://ckeditor.com/demo" target="_blank">http://ckeditor.com/demo</a><br />
<br />
Nowa wersja ma wyjść pomiędzy połową września a połową października, tak więc już czekamy z niecierpliwością i odliczamy dni ;)<br />
<br />
Otworzyliśmy po długiej przerwie numer GG Frizony. W przypadku problemów technicznych bądź innych można pisać pod numer <b>25916196</b> - z własnego komunikatora, bądź gdy jest online z widgetu znajdującego się na stronie głównej, lub z widgetu okienkowego <a href="http://frizona.pl/kontaktgg" target="_blank">http://frizona.pl/kontaktgg</a><br />
<br />
To na tyle jak na razie, pozdrawiam.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>piotr.b</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=103</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Jak dyskutować z socjalistami</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=102</link>
			<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 22:01:51 GMT</pubDate>
			<description>Pozornie dyskusja z socjalistami wydaje się problematyczna. Postulaty takie jak edukacja, pomoc biednym, pomoc lekarska, ubezpieczenia wydają się...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Pozornie dyskusja z socjalistami wydaje się problematyczna. Postulaty takie jak edukacja, pomoc biednym, pomoc lekarska, ubezpieczenia wydają się słuszne, moralne i jak najbardziej potrzebne! Każdy przecież powinien się uczyć, musi korzystać z pomocy lekarskiej a ubezpieczenia przecież pomagają finansować badania nad rzadkimi chorobami posuwającymi jakość naszego życia do przodu.<br />
<br />
Jaki więc zarzut należy postawić socjalizmowi?<br />
Jest nim nieuczciwa konkurencja!<br />
<br />
Urzędnicy państwowi wkraczający w sferę działań gospodarczych prowadzą nieuczciwą konkurencję. Dziś można założyć prywatne przedszkole, czy szkołę ale jak konkurować z państwową placówką po drugiej stronie ulicy? Jest to niezwykle trudne, tam bankructwo jest praktycznie niemożliwe, dyrekcja nie musi martwić się o środki finansowe, jest tańsze, a płacą na jego utrzymanie wszyscy również klienci placówki prywatnej. Dopiero katastrofalny poziom nauczania daje jakieś szanse na utrzymanie się prywatnej placówki bo przy zachowaniu jako takiego poziomu ta konkurencja jest w ogóle nie możliwa!<br />
Podobnie szpitale, firmy ubezpieczeniowe etc. jak prywatny biznes ma konkurować z państwowymi instytucjami na zasadach konkurencji gdy tamtym pomagają urzędnicy? To jest nieuczciwe, jak też mówi sama nazwa &quot;nieuczciwej konkurencji&quot;<br />
<br />
Największym jednak problemem socjalizmu i przyczyną jego trwania jest wkroczenie w praktycznie wszystkie sfery naszego życia, również np dobroczynność, też  jest to przecież nieuczciwa konkurencja, ludzie często mówią, płacę podatki więc niech pomoc społeczna się tym zajmie, ja już swoje zrobiłem. Ale najgorsze jest wejście urzędników państwowych i nieuczciwa konkurencja w zakresie rozrywki. Przeciętny obywatel po obejrzeniu Wiadomości i wygłupiających się tam polityków pokroju Palikot, czy też Kurski ma swoje potrzeby rozrywkowe całkowicie zaspokojone nie ma już popytu na prywatny wieczorny show.<br />
A telewizja realizuje swoją misję. Misję która jest również nieuczciwą konkurencją dla misji prywatnych nadawców.<br />
<br />
A główną cechą nieuczciwej konkurencji jest to że jest nieuczciwa i za to można i należy krytykować socjalizm. Może to dotrze do ludzi...</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>stachu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=102</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Historia pieniądza</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=101</link>
			<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 21:43:15 GMT</pubDate>
			<description>Dyskusja na temat 100% rezerwy obowiązkowej przekształciła się w dyskusję na temat definicji pieniądza i uświadamia nam jak mało zastanawiamy się nad...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Dyskusja na temat 100% rezerwy obowiązkowej przekształciła się w dyskusję na temat definicji pieniądza i uświadamia nam jak mało zastanawiamy się nad tak oczywistymi pojęciami jak właśnie pieniądz, czym jest i do czego służy.<br />
<br />
Ale spróbujmy spojrzeć na historię.<br />
<br />
Wygląda na to, że wymiana handlowa była jedną z przyczyn rozwoju cywilizacji człowieka na ziemi, w końcu żaden inny gatunek nie opanował tej właśnie sztuki (ciekawe co na to powiedzą ewolucjoniści). Na początku była wymiana barterowa ale o trudnościach występujących w tym systemie chyba nie trzeba wspominać. Burzliwy rozwój mogło dać tylko wprowadzenie środka wymiany czyli pieniądza.<br />
<br />
Pieniądzem w historii ludzkości były różne przedmioty: muszelki, zboże, sól, kamyki aż nastał czas Fenicjan którym to przypisuje się wprowadzenie jako środka wymiany monet złotych. Złoto było bardzo dobrym pieniądzem z wielu względów: podzielne, nie utlenia się, nie ulega korozji, trudne do podrobienia i co istotne sprawdziło się w roli pieniądza również ze względu na fakt, że wzrost jego ilości odpowiadał mniej więcej wzrostowi gospodarczemu.<br />
<br />
Dalej przejdźmy do czasów już naszej ery. Istotnym faktem jaki miał miejsce w Europie począwszy od wieków średnich jest podejście do lichwy i udzielania kredytów. Lichwa była potępiana przez Kościół Katolicki (do dziś przez Islam) przez wiele wieków należy więc przyjąć, że i skala udzielanych kredytów nie była duża, do czasu.<br />
<br />
W miarę rozwoju naszej cywilizacji, zmian kulturowych, skłonność ludzi do zaciągania kredytów rosła. Tym samym zaistniało przekonanie, że kredyty się spłaca, powstała instytucja komornika mająca co po niektórym o tym przypominać, wyroki wiezienia za niespłacone długi itd.<br />
Z tego czy innego względu ludzie zaczęli zaciągać zobowiązania finansowe na masową skalę. Powstały instytucje o dużym zaufaniu publicznym które zaczęły gwarantować realizację owych zobowiązań umożliwiając posługiwanie się nimi jako pieniądzem.<br />
<br />
I tu pierwsze podsumowanie, pieniądz kredytowy jakim dziś się posługujemy powstał bardzo podobnie jak pieniądz kruszcowy, na drodze ewolucji przy ogólnej aprobacie ludzi, nie powstał przez decyzje urzędnicze lecz jak najbardziej na wolnym rynku.<br />
<br />
Pieniądz dłużny posiada wszystkie cechy pieniądza złotego plus to, że przyrost jego ilości jest znów skorelowany ze wzrostem gospodarczym.<br />
<br />
Pieniądz zawsze był fizyczną reprezentacją zaufania. Wiary, że jutro uda się go wymienić na taką samą ilość dóbr jak dziś. Tak było gdy ludzkość korzystała z paciorków, soli, złota czy też zobowiązań kredytowych, nie ma tu różnicy.<br />
Realizacja tego zaufania jest dziś porównywalna do czasów złotych monet, wtedy nowy władca redukował ilość złota pozostawiając starą nazwę dziś BC skupuje papiery dłużne rządu na wieczne nie-oddanie płacąc dodrukowaną gotówką.<br />
<br />
Istotne bowiem jest właśnie zaufanie do pieniądza i stopień jego psucia przez naszych dzisiejszych władców a nie rozwój gospodarczy i podążający za nim wzrost ilości pieniądza.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>stachu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=101</guid>
		</item>
		<item>
			<title>GST, PST/QST, HST... Podatki od wartości dodatniej w Kanadzie</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=100</link>
			<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 19:41:31 GMT</pubDate>
			<description>Obrazek: http://www.stephentaylor.ca/archives/harper-gst-cut.jpg  
W końcu wpis bardziej o gospodarce co z pewnością parę osób zaciekawi. Z drugiej...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><img src="http://www.stephentaylor.ca/archives/harper-gst-cut.jpg" border="0" alt="" /><br />
W końcu wpis bardziej o gospodarce co z pewnością parę osób zaciekawi. Z drugiej strony i tak piszę o mało przyjemnej sprawie bo o podatkach, a konkretnie o podatkach od towarów i usług czyli taki ichniejszy VAT. Do wpisu zainspirowała mnie grupa mieszkańców zachodniej prowincji Kanady &#8211; Kolumbii Brytyjskiej ale o nich w następnym wpisie za parę dni.<br />
<br />
<b>Podatki od sprzedaży/wartości dodatniej w Kanadzie (Sales taxes)</b><br />
<br />
<br />
Tak więc obecnie w dawnym dominium brytyjskim występują 3 rodzaje podatków sprzedażowych:<br />
<br />
-<b>Prowincjonalny podatek od sprzedaży</b> (PST - Provincial sales taxes) o jego istnieniu i wysokości decydują władze prowincji.<br />
<br />
-<b>Podatek od towarów i usług</b> (GST - Goods and Services Tax) czyli europejski VAT który jest nakładany przez władze federalne obecnie na poziomie <b>5%</b><br />
<br />
-<b>Zharmonizowany podatek od sprzedaży</b> (HST - Harmonized Sales Tax) to najnowszy wynalazek, jest połączony PST z GST czyli krótko mówiąc VAT który jest tym razem zbierany TYLKO przez federalny fiskus (Canada Revenue Agency) a potem pieniądze te są redystrybuowane. Ma on docelowo zastąpić w/w 2 podatki jednak nie we wszystkich prowincjach taki to urok federacji.<br />
<br />
GST to dość ciekawa sprawa. Jest on  nakładany na każde nabywane dobro czy usługę na terenie Kanady i jak już wspomniałem  jest na poziomie 5 %. Występują tu tak jak i w polskim systemie VAT-owskim wyjątki czyli produkty zwolnione  z podatku i takie ze stawką zerową.<br />
<br />
Produkty ze stawką zerową czyli takie z których praktycznie nie ma pobieranych danin, co warte odnotowania &#8211; producent który wytwarza dobra objęte zerową stawka może sobie odliczyć GST nałożony na poszczególne nabyte składniki niezbędne do wykonania gotowego produktu. Stawka zerowa obejmuje artykuły spożywcze, leki na receptę, wewnętrzny / zagraniczny transport, sprzęt medyczny.<br />
<br />
W przypadku produktów i usług zwolnionych z GST jest nieco inaczej z zwrotami podatku na zakupione składniki niezbędne do wytworzenia dobra czy też świadczenia usługi. Do  produktów i usług zwolnionych z GST zaliczmy długoterminowych płatników czynszów mieszkaniowych ( long term residential rents), opiekę zdrowotną i stomatologię, usługi edukacyjne, usługi opieki dziennej, usługi prawne pomocy i usługi finansowe.<br />
<br />
Podatek ten został wprowadzony 1  stycznia 1991 r. przez rząd opisanego przeze mnie już w Blogu konserwatywnego premiera Briana Mulroneya i miał on zastąpić 13,5%  Podatek od sprzedaży dla Producentów (MST - Manufacturers' Sales Tax) który był nałożony  już na poziomie hurtowni przez władze federalne. GST również zastąpił 11%  federalny podatek telekomunikacyjny. Wprowadzenie go było uzasadnione tym by usunąć &#8222;ukryty&#8221; podatek MST który według Mulroneya powodował że kanadyjscy eksporterzy są przez to mniej konkurencyjni na globalnym rynku. To przesunięcie podatku z producenta na konsumenta kosztowało sporo Partię Konserwatywną , w wyborach federalnych w 1993 roku partia straciła 167 miejsc w parlamencie (!!!) i w nowej kadencji w ławach parlamentu z ramienia PC (Progressive Conservative) zasiadało jedynie 2 reprezentantów !<br />
Nowy rząd Liberałów pomimo tego że krytykował podatek GST i w kampanii obiecywali że zlikwidują GST  i przedstawi inny nowy podatek. Jednak stało się tak że rząd nowo wybranego premiera Jean'a Chrétien'a nie zlikwidował GST a postanowił go nieco zreorganizować i połączyć  prowincjonalnym podatkiem od sprzedaży dóbr i usług (PST- Provincial Sales Tax ). Z tego połączenia powstał Zharmonizowany podatek od sprzedażny (HST - Harmonized Sales Tax).<br />
<br />
 Główną zmianą było to że sposób naliczania go był podobny jak przy naszym europejskim VAT, natomiast PST był kaskadowym podatkiem obrotowym. Jego wadą było nierównomierne obciążenie podatkiem różnych, a czasem nawet tych samych dóbr i usług w zależności od liczby pośrednich faz wytwarzania. W 1996 rozpoczęły się rozmowy pomiędzy rządami trzech wschodnich prowincji a rządem federalnym nt. wdrożenia HST u siebie. Rezultatem rozmów było ustalenie HST na poziomie 15 % z czego 7% szło do Ottawy a reszta do prowincji. HST pierwszy raz został wdrożony w 1997 roku i z czasem porcja GST w nim malała w 2006 roku do 6% a dwa lata później  do 5%. Jednak od 1 lipca 2010 prowincja Nowa Szkocja wróciła do stawki GST 7% w celu łatania dziury budżetowej wielkości 222 100 000 CAD. To na tyle zamieszczam jeszcze tabelkę zerżniętą z wikipedii jak w sumie większość z tej wiedzy w wpisie. <br />
<br />
<img src="http://img709.imageshack.us/img709/4344/zrzutekranutl.png" border="0" alt="" /><br />
<br />
Jak widać u góry brakuje kanadyjskich terytoriów (Jukon, Nunavut i Terytoria Północno-Zachodnie), wynika to z tego że rząd federalny stwierdził że życie na tych terenach jest wystarczająco drogie by nie nakładać podatku od sprzedaży, nieźle co ? :D<br />
<br />
 To generalnie było by na tyle w mniejszym czy też większym skrócie. Proszę o korekty językowe, ekonomii nie studiuję a angielszyczna ma kiepściutka.<br />
<br />
Post Scriptum 3 IX 2010<br />
Na stronach PAFERE zmalałem newsa z kanadyjskiego think-tank'a Fraser Institute nt. wolności gospodarczej w Ameryce Północnej. Co najważniejsze zamieszczono tam mapkę którą chce pokazać bo w kontekście Kanady mówi wszystko.<br />
<img src="http://www.pafere.org/images/rozne/ameryka_polnocna.jpg" border="0" alt="" /></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>alan</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=100</guid>
		</item>
		<item>
			<title>W obronie Krzyża ?</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=99</link>
			<pubDate>Mon, 16 Aug 2010 18:30:56 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[Zbiera we mnie ochota do nagłej i niekontrolowanej destrukcji, gdy słyszę po raz nty, czego "obrońcy Krzyża żądają". A, czy ktoś mnie zapytał jak...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Zbiera we mnie ochota do nagłej i niekontrolowanej destrukcji, gdy słyszę po raz nty, czego &quot;obrońcy Krzyża żądają&quot;. A, czy ktoś mnie zapytał jak moje podatki mają być wydatkowane oprócz 1% na cele tzw. charytatywne ? Szczerze i dogłębnie mam dosyć śmiesznego zamieszania wokół krzyża. Od dłuższego czasu nurtuje mnie jedno pytanie, kto za tym stoi ? Bo jak wiemy nie łatwo jest przykryć bubel &quot;Podwyższymy Wam Vat i g*wno nam zrobicie&quot;, a w eterze ciągle słychać Krzyż, krzyż, rzyż.....ż. Na koniec zostanie nam &quot;Vat&quot; drogi chleb artykuły dnia codziennego. O Krzyżu i tak Wszyscy zapomną.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>Peras</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=99</guid>
		</item>
		<item>
			<title>AntyPiSowska lewicowość, czy nowy podział polityczny? O sprawie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego.</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=98</link>
			<pubDate>Sun, 15 Aug 2010 11:32:53 GMT</pubDate>
			<description><![CDATA[Czasami zdarza mi się odejść od komputera i włączyć telewizję - głównie po to, by zobaczyć "na żywo" co dzieje się na świecie. Nie oglądam serwisów...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Czasami zdarza mi się odejść od komputera i włączyć telewizję - głównie po to, by zobaczyć "na żywo" co dzieje się na świecie. Nie oglądam serwisów informacyjnych, pozostawiam sobie jedynie relacje reporterów z ciekawych wydarzeń czy wypowiedzi polityków. <br />
<br />
Ostatnio, jak powszechnie zresztą wiadomo, głośno jest o "aferze krzyżowej" - bo tak nazywam całe to zamieszanie wokół Pałacu Prezydenckiego. Chciałbym podzielić się moimi przemyśleniami związanymi z ww. wydarzeniami.<br />
<br />
Rozdział Państwa od Kościoła i równe traktowanie wszystkich religii (inaczej mówiąc laickość państwa) należy jak powszechnie wiadomo do postulatów lewicy. Obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej, a tym bardziej pod miejscem urzędowania głowy państwa jest, a przynajmniej powinno być traktowane jako odejście od zasady rozdziału Kościoła od Państwa. Można więc przyjąć, że usunięcie krzyża spod Pałacu jest postulatem typowo lewicowym.<br />
<br />
Wśród partii będących w Parlamencie przeciwko usunięciu krzyża spod Pałacu opowiada się wyłącznie PiS. Pozostałe partie (PO, PSL i SLD) są za (prawdopodobne PSL, też jest za, choć czytałem o ich pomysłach o przeniesieniu krzyża pod Sejm).<br />
<br />
Skąd takie podejście?<br />
<br />
Znalazłem co najmniej cztery teorie nt. podejścia polityków partii rządzącej do krzyża.<br />
<br />
Pierwsza, PR-owska - "Ci pod krzyżem to oszołomy, nie będziemy ich popierać, identyfikować się z oszołomskim PiS-em"<br />
Druga, z nutką teorii spiskowej - "PO to partia lewicowa i teraz się ujawniła"<br />
Trzy, ewolucyjna - "PO ewoluuje w kierunku partii lewicowych"<br />
Cztery, PR-owska pod wybory - "PO chce przeciągnąć na swoją stronę umiarkowanych wyborców lewicy"<br />
<br />
Według mnie, wszystkie teorie poza drugą są równie prawdopodobne. Skłaniałbym się jednak ku trzeciej bądź czwartej, szczególnie biorąc pod uwagę podwyżki podatków i plany zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta polityków lewicy (min. Kalisza). W każdym bądź razie, każdy myślący liberał, który zagłosował na PO jest zawiedziony. <br />
<br />
Wracając do krzyża. Współczuję Kościołowi Katolickiemu wiernych spod krzyża pod Pałacem Prezydenckim. Z trzech powodów:<br />
<br />
Po pierwsze, z wypowiedzi i zachowań tych ludzi bije skrajny fanatyzm religijny i podobieństwo do ideologii faszyzmu klerykalnego (wolę określenie katofaszyzm). Jak pisze Wikipedia: "<i>Niezależnie od faktycznej daty powstania, terminu używa się wobec różnych innych zjawisk łączących radykalizm religijny i faszyzm. Oba zjawiska miały być do siebie podobne (ze względu na <b>nietolerancję, fanatyzm, populizm, czy ścisłe łączenie religii i polityki</b>).</i>"(1)<br />
<br />
Po drugie, ludzie Ci zrobili Kościołowi Katolickiemu świetną "antyreklamę", kreując nowy "wizerunek wierzącego katolika". O całym wydarzeniu głośno jest we wszystkich stacjach, które nadają na żywo, w Internecie itd. Wszystko "na ich koszt".<br />
<br />
Po trzecie, ludzie Ci pokazali lojalność wobec władz kościelnych. Chodzi o sprawę listu episkopatu ws. krzyża. Cytując wypowiedź jednej z kobiet "Jeden arcybiskup to nie jest cały kościół".(2)<br />
<br />
Ci sami ludzie stworzyli też nowy wizerunek Polaków na świecie, jako zacofanych fanatyków religijnych, bijących się pod krzyżem. Znowu wychodzi na to, że jesteśmy zaściankiem Europy.<br />
<br />
I teraz ode mnie - krzyż pod Pałacem mi nie przeszkadza, ja tam nie mieszkam, ale skończcie do jasnej cholery w kółko o tym samym w TV!<br />
<br />
Przypisy:<br />
(1) - <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm_klerykalny" target="_blank">http://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm_klerykalny</a><br />
(2) - <a href="http://www.onet.tv/arcybiskup-to-nie-caly-kosciol,7332498,1,klip.html" target="_blank">http://www.onet.tv/arcybiskup-to-nie...98,1,klip.html</a></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>piotr.b</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=98</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Przewidywalnie irracjonalny lub przewidywalnie racjonalny</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=97</link>
			<pubDate>Sat, 14 Aug 2010 18:11:41 GMT</pubDate>
			<description>Psychologowie i ekonomiści behawioralni znaleźli sporo uchybień w metodach analizy stosowanej w ekonomii. Ich krytyka podąża dość standardowym...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><blockquote><br />
Psychologowie i ekonomiści behawioralni znaleźli sporo uchybień w metodach analizy stosowanej w ekonomii. Ich krytyka podąża dość standardowym schematem. Współcześni behawioryści rozpoczynają od przedstawienia neoklasycznych założeń o doskonałej racjonalności każdej jednostki. Innymi słowy, ekonomiści mainstream&#8217;owi zakładają, iż ludzi dokonują dokładnych szacunków zysków i strat (zdyskontowanych o ryzyko i czas) w obliczu każdego wyboru. Behawioryści przechodzą następnie do stwierdzenia, iż wielu współczesnych ekonomistów naprawdę wierzy swoim własnym modelom; co znaczy, że wierzą w doskonałą racjonalność wyborów podejmowanych każdego dnia. Behawioryści upierają się, że w odróżnieniu od założeń przyjmowanych przez ekonomistów, ludzie nie są tylko nieracjonalni pod wieloma względami, ale są wręcz &#8222;przewidywalnie nieracjonalni&#8217;&#8217;. Ludzie jednak są bardziej przewidywalnie racjonalni niż sugerują to metody behawiorystów. Taki jest przynajmniej mój wniosek w stosunku do jednego z czołowych odkryć behawiorystów [1]. <br />
<br />
 <br />
<b>Wybory pomiędzy pewnością a hazardem: Źródło irracjonalności?</b><br />
 <br />
<br />
Współcześni behawioryści opracowali badania i eksperymenty, które odkrywają wiele &#8222;anomalii&#8217;&#8217; w decyzjach i zachowaniu ludzi. Te badania i eksperymenty mają za zadanie wykazać, że ludzie są obciążeni szeregiem poważnych błędów decyzyjnych, co oznacza, że nie są i nie mogą być tak racjonalni jak zakładają to ekonomiści.[2] W rzeczywistości, behawioryści odkryli tak wiele niedoskonałości ludzkiego rozumu oraz wad, z których wynika tyle udokumentowanych &#8222;irracjonalności&#8217;&#8217; ludzi, że ktoś może się zastanawiać, dlaczego wciąż wierzą oni w swoje umiejętności racjonalnego pisania na temat ludzkiej nieracjonalności.[3]<br />
<br />
Behawioryści odrzucają większość ze współczesnej analizy ekonomicznej jako wprowadzającą w błąd lub całkowicie mylącą, zarazem sugerując, że lepszym sposobem na przewidzenie ludzkich zachowań ekonomicznych są ankiety i eksperymenty, które badają, w jaki sposób ludzie podejmują decyzje[4]. Ponieważ tak łatwo powtarzać/replikować doświadczenia laboratoryjne, pozwalają badaczom na przeprowadzenie analizy krok po kroku tego, jak ludzie faktycznie postępują, a nie tego, co ekonomiści myślą, że ludzie robią.[5]<br />
<br />
Współcześni behawioryści zostali nagrodzeni za swoją detektywistyczną pracę sporym zainteresowaniem ich książkami a czasem nawet hitami wydawniczymi, z czego najbardziej znanymi są: Nudge (2008) Richarda Thalera i Cassa Sunsteina oraz Potęga Irracjonalności (2008) Dana Ariely&#8217;a. Jeden z psychologów behawioralnych Daniel Kahneman, został nagrodzony Nagrodą Nobla po części za niezłomny wysiłek włożony w demaskowanie założeń o doskonałej lub nieograniczonej racjonalności, którą głoszą ekonomiści.<br />
<br />
Nie można nie zgodzić się z behawiorystami w kilku ważnych kwestiach. Ludzie nie są i nie mogą być tak racjonalni jak twierdzą ekonomiści. Kiedy powszechna rzadkość dóbr zmusza ludzi do podejmowania wyborów, doskonałość w czymkolwiek nie jest możliwą opcją. Doskonałość po prostu nie jest warta czasu i energii mentalnej potrzebnej do jej osiągnięcia. Po za tym, tak jak pół wieku temu zauważył Herbert Simon, mózg ludzki nie jest wystarczająco zdolny a prawdziwy świat zbyt przepełniony niepewnością, aby można było przeprowadzić obliczenia potrzebne do podejmowania najlepszych wyborów.[6] <br />
<br />
Dodatkowo, jeśli ludzie rzeczywiście byliby tak racjonalni jak ekonomiści zakładają, to dążenia wyjaśnienia studentom koncepcji doskonałej racjonalności nie miałoby sensu. Doskonale racjonalni studenci z pewnością byliby w stanie pojąć ich własną idealną racjonalność, bez żadnych instrukcji. W ten sposób nauka ekonomii byłaby stratą czasu poświęconą na wyjaśnianie natury i implikacji racjonalności, którą doskonale racjonalni, zwykli ludzie &#8212; a nie tylko uprzywilejowani ekonomiści &#8212; i tak już by znali. W rzeczywistości, jeśli ludzie naprawde byliby doskonale racjonalni, to jakakolwiek edukacja, a nie tylko ekonomia, byłaby stratą czasu. <br />
<br />
<br />
<b><br />
Przewidywalnie racjonalne zachowanie pochodzące z &#8222;irracjonalności&#8217;&#8217;</b><br />
 <br />
<br />
Aby zobaczyć problem z tej perspektywy, przyjrzyjmy się jednemu z głównych eksperymentów, na podstawie którego behawioryści Kahneman i Amos Tversky dowodzą ograniczeń pojęcia doskonałej racjonalności jako przesłanki behawioralnej. Oferują oni swoim badanym dwie opcje: Opcja A jest &#8222;pewniakiem&#8217;&#8217;, na której można zarobić $800. Opcja B jest już hazardem z oczekiwanym zarobkiem $850: Osoby poddane badaniu mają 85% szans na otrzymanie $1,000 oraz 15% szans na przegraną. Behawioryści donoszą, że &#8222;spora większość&#8217;&#8217; badanych wybrała opcję A, pomimo tego, że oczekiwany zarobek był o $50 niższy niż w opcji B[7]. Behawioryści twierdzą, że wybór tej większości ukazuje formę &#8222;ograniczonej racjonalności&#8217;&#8217;. Innymi słowy, podejmowanie racjonalnych decyzji przez badanych jest zaburzone przez mentalne ograniczenia przetwarzania informacji oraz zdolności obliczania, a nie niechęć do ryzyka (badani cehcujący się awersją do ryzyka dużo częściej wybierali opcję A).<br />
<br />
Powtórzyłem ten sam eksperyment na moich studentach, którzy pracują w działach wykonawczych. Powtarzałem go przez kilka lat, na początku ich pierwszych zajęć, zanim jeszcze omawialiśmy racjonalność, podejmowanie decyzji czy jakiekolwiek inne pojęcia mikroekonomiczne lub analizy. Dokładnie tak jak Kahneman i Tversky donoszą &#8222;spora większość&#8217;&#8217;  pomiędzy 70 a 85 procent moich studentów wybrało opcję A, czyli pewniaka. Jednak czy konwencjonalne myślenie ekonomiczne nie podołałoby przewidzeniu tego rezultatu? Nie koniecznie. Jak Dwight Lee wyjaśnił cztery dekady temu (a zakładali to również ekonomiści wcześniejszych epok), spodziewana wartość to nie wszystko, co liczy się podczas podejmowania decyzji[8]. To, czego behawioryści nie dostrzegają to, to; że w ocenie opcji ważne jest również zróżnicowanie w wynikach. Opcja A nie ma wariancji; opcja B jest dość istotnie zróżnicowana, z wynikiem wahającym się od zera do $1,000. Stąd dla wielu badanych opcja A może być bardziej wartościowa niż opcja B. W rzeczywistości, jeśli liczyłaby się tylko spodziewana wartość, to ludzie nigdy nie kupowaliby ubezpieczenia. Czy wykupienie ubezpieczenia jest irracjonalne?<br />
<br />
Ekonomiści nie mają, żadnej szczególnej wiedzy, dlaczego ludzie wyceniają rzeczy tak, a nie inaczej. W rzeczywistości, (negatywna) wartość zróżnicowania w sytuacjach, kiedy wymagane jest podjęcie wyboru, może się różnić pomiędzy osobami go dokonującymi, tak samo jak wartość czekolady w batonach jest różna dla różnych osób kupujących słodycze. Znaczy to tyle, że ekonomiści nie mogą wiedzieć a priori, jakiego ludzie dokonają wyboru pomiędzy dwiema konkretnymi opcjami. Jednakże mogą oni przewidzieć, że jeśli wypłata w opcji A zmaleje z $800 do niższej kwoty, wtedy więcej ludzi wybierze opcję B. Można to nazwać &#8222;przewidywalną racjonalnością&#8217;&#8217;. Moi studenci wydają się przewidywalnie racjonalni, biorąc pod uwagę fakt, iż procent wybierających opcję A stopniowo spada, gdy nagroda maleje do $750 i niżej. Powstaje, więc pytanie: Dlaczego w tym eksperymencie, różnica w nagrodach pomiędzy opjcami była taka niska &#8212; tylko $50? Czy celem było pokazanie przez behawiorystów wysokiego stopnia irracjonalności?<br />
<br />
          Podobnie ekonomiści mogą przewidzieć, że jeśli rozbieżność w opcji B spada, utrzymując opcję A jako stałą, większy procent ludzi wybierze opcję B. Przeprowadziłem również ten eksperyment w różnych klasach poprzez zmniejszenie rozbieżności w opcji B. Na przykład, zacząłem eksperyment od dania studentom zadania, które polegało na wyciągnięciu jednego losu z &#8222;beczki A&#8217;&#8217; w której znajdowały się tylko losy o wartości wykupu $800, albo dziesięciu losów z beczki B, w której 85 procent losów miało wartość wykupu $100 a reszta losów, zero. Procent studentów wybierających beczkę B był większy niż w moim pierwszym eksperymencie opisanym powyżej. Procent ten znowu wzrósł jeszcze bardziej, kiedy powiedziałem im, że mogą ciągnąć 100 losów z beczki B, w której 85 procent losów ma wartość $10.<br />
<br />
Behawioryści dowodzą również, że sposób, w jaki opcje są przedstawione, wpływa na dokonanie wyboru. Zgadzam się z tym. Kiedy opisałem opcję A i B jako &#8222;Przedsięwzięcie Biznesowe A&#8217;&#8217; oraz &#8222;Przedsięwzięcie Biznesowe B&#8217;&#8217;, procent studentów wybierających &#8222;Przedsięwzięcie Biznesowe B&#8217;&#8217; gwałtownie spada w stosunku do procentu osób wybierających &#8222;opcję B&#8217;&#8217;. Zmiana w słownictwie może sprawić, że studenci bardziej skupiają się na zysku finansowym dla siebie (lub ich szefów) w tych dwóch przedsięwzięciach. Możliwe również, że studenci interpretują &#8222;Przedsięwzięcie Biznesowe B&#8217;&#8217; o niższej wariancji niż &#8222;opcja B&#8217;&#8217;, ponieważ w biznesie jedno przedsięwzięcie jest często tylko jednym składnikiem całego portfolio różnych przedsięwzięć, z założoną dywersyfikacją w portfolio, rozmywając w ten sposób ryzyko związane z osobno podejmowanym przedsięwzięciem. <br />
<br />
W oryginalnym eksperymencie wyboru pomiędzy opcją A i B, nawet jeśli po dokonaniu wyboru badanym powiedziano, jaki procent wybiera każdą z opcji, nie mieli oni szansy, aby zareagować na tę informację. Innymi słowy, eksperyment wyraźnie nie pozwalał na uczenie się. Co więcej, badani nie mieli żadnych osobistych bodźców lub stawki w wyborze, którego dokonali, co mogło oznaczać, ze badani podjęli decyzje niedbale (i przez to racjonalnie).<br />
<br />
W moich eksperymentach częściowo usunąłem te braki mówiąc moim studentom, że 75 procent wybrało opcję A, ale również przypomniałem o opcji B. Potem dałem im do napisania esej, w którym mieli odpowiedzieć na dwa pytania:<br />
<ul><li>Pierwsze: Jeśli dany jest podział wyborów między A i B. Czy osoby, które wybrały opcję A lub opcję B mogły zarobić więcej?</li>
</ul><ul><li>Drugie. Jeśli można było zarobić więcej, jakie metody mogły zostać opracowane, aby zgarnąć część lub całość niezarobionych pieniędzy</li>
</ul><br />
Dla przeważającej większości 160 studentów z moich trzech klas, zadanie to okazało się bardzo łatwe (rzadko dawałem im ocenę poniżej A-). Wszyscy doszli do wniosku, że spodziewana wartość opcji B wynosiła $850, co oznaczało, że przeciętnie $50 mogło być jeszcze do zarobienia przez wszystkich, którzy wybrali opcję B. Ponadto właściwie wszyscy z łatwością znaleźli sposób, aby zgarnąć część lub całość dodatkowych dolarów. Większość zespołów zaproponowała, aby studenci współpracowali ze sobą przez ciągłe wybieranie opcji B i podzielenie się po równo wspólnym dochodem. Nie jest to złe rozwiązanie w stosunkowo niewielkich klasach.<br />
<br />
Inne grupy studentów wysunęły bardziej przedsiębiorcze rozwiązanie. Zaproponowali oni, aby przekonać tych, co wybrali opcję A, aby zmienili swój wybór na opcję B, oferując im $801, ale pod warunkiem, że oddaliby oni swój los[9]. Niektórzy studenci doszli nawet do wniosku, że oferowanie $801, może nie zadziałać, ponieważ gdyby inne drużyny wpadły na ten sam pomysł, doprowadziłoby to do pewnego rodzaju wojny cenowej tych, co wybrali opcję A (których szeregi rosłyby w miarę wzrostu ceny za zmianę ich zdania a ci, co wybrali opcję B stopniowo zmienialiby zdanie albo udawali, że wybiorą opcję A).<br />
<br />
Garstka studentów również zasugerowała, że niechęć wyborców opcji A do podejmowania ryzyka przy wyborze opcji B może być przełamana przez zaoferowanie im ubezpieczenia w razie przegranej, jeśli zdecydowaliby się na opcję B. Koszt ubezpieczenia oczywiście zmniejszyłby zysk z wygranej na opcji B.<br />
<br />
W ciągu tych lat, kilku z moich studentów, posunęło się z analizą trochę dalej i doszła do wniosku, że gdyby opcje A i B były prawdziwymi przedsięwzięciami biznesowymi, ich wartość rynkowa rosłaby i spadała wraz ze zróżnicowaniem wyborów dokonanych między nimi. Jeśli duża większość wybrałaby opcję A, wtedy gracze na prawdziwym rynku oferującym opcję A mieliby bodziec do obniżania &#8222;cennika&#8217;&#8217; $800, powodując w ten sposób przesunięcie podziału wyborów w kierunku opcji B. Uważasz, że tak by się nie stało? Ale tak właśnie jest. Hordy niechętnych ryzyku ludzi szukających bezpieczeństwa, kupują obligacje skarbowe, które są bezpieczniejsze niż obligacje korporacyjne. W rezultacie spada stopa zwrotu obligacji skarbowych w porównaniu do obligacji korporacyjnych, zaś różnica zysków z tych dwóch obligacji sprawia, że potencjalni kupcy obligacji skarbowych zaczynają kierować się ku wyższem zyskowi, czyli obligacjom korporacyhnym.<br />
<br />
 <br />
<b>Wyciągnięte wnioski</b><br />
 <br />
<br />
Morał z mojej serii eksperymentów jest prosty: Możesz łatwo udowodnić, że ludzie są irracjonalni, wystarczy tylko bardzo ograniczyć im pole wyboru, nie pozwalając badanym dowiedzieć się, jakie wybory podejmują inni, nie pozwalając im na poprawienie błędnych decyzji oraz upewniając się, że &#8222;złe&#8217;&#8217; wybory nie mają żadnych ekonomicznych (i monetarnych) konsekwencji, co wpływa na ludzką zdolność do uczenia się i działania w oparciu o swoje i czyjeś błędy. W takim środowisku, podejmowanie nieracjonalnych decyzji jest niemal pewne. <br />
<br />
Nie oznacza to jednak, że ludzie są &#8222;doskonale racjonalni&#8217;&#8217;. &#8222;Doskonała racjonalność&#8217;&#8217; jako wyraz ludzkiej natury, jest ewolucyjnym nonsensem w przeciwieństwie do sytuacji w której słuzy ono jako teroetyczne narzędzie badawcze. Gdyby hominidy starały się osiągnąć doskonałą racjonalność w podejmowaniu swoich decyzji, szybko by wyginęły, ponieważ cały swój czas musieliby spędzać na przeprowadzaniu obliczeń zysków i strat: Spędzanie zbyt dużej ilości czasu na kalkulacji możliwości ucieczki przed Velociraptorem, bez wątpienia miałoby tragiczne rezultaty. Perfekcja w wyborach jest niemożliwa i nieekonomiczna. Tak samo jak w świecie o skończonych zasobach, niemożliwe oraz nieekonomiczne jest stworzenie doskonale bezpiecznego samochodu. <br />
<br />
Ludzie, wliczając w to również ekonomistów, są niedoskonali w podejmowaniu decyzji z powodu ich ograniczeń mentalnych. Jednak fakt ten nie znaczy, że rynki zawodzą. W rzeczywistości rynki robią znacznie więcej, niż wymuszanie lepszej alokacji zasobów względem potrzeb i zasobów. Rynki skłaniają swoich uczestników, aby byli bardziej racjonalni niż zazwyczaj, ponieważ ponoszą koszty za bycie nieracjonalnym. W ten sposób rynki wymagają od ekonomistów założenia, że ludzie są bardziej racjonalni niż wtedy, kiedy są poddawani doświadczeniom w warunkach laboratoryjnych, bez żadnych znaczących informacji, bodźców czy presji rynku.<br />
<br />
 <br />
<br />
Autor: Richard B. McKenzie<br />
Źródło: <a href="http://www.econlib.org/library/Columns/y2010/McKenzierational.html" target="_blank">econilb.org</a><br />
Tłumaczenie: Daniel Głowiński<br />
<br />
</blockquote>--------------------------------------------------------------------------------<br />
<br />
[1] Znalazłem szereg kontrargumentów przeciwko argumentom krytycznym w stosunku do racjonalnego zachowania w ekonomi. Przedstawiam je w mojej ostatniej książce (2010 Predictably Rational? In Search of Defenses for Rational Behavior in Economics. Heidelberg, Germany: Springer)<br />
<br />
[2] Zobacz na przykład Richard H. Thaler. 2001. Anomalies. &#8222;Journal of Economic Perspective&#8217;&#8217; 15(1): 219-232.<br />
<br />
[3] Do błędów decyzyjnych zidentyfikowanych przez behawiorystów należą: zasada dostępności, efekt względności, efekt zamknęica w diagnozie, efekt zakotwiczenia, zachowania stadne, pobudzenie, efekt posiadania, nadmierny optymizm, zachowanie statusu quo, zasada podobieństwa, awersja do strat, oraz stronniczość planowania. Wiele z tych błędów decyzyjnych jest omówiona w pracach Dana Ariely&#8217;a (2008. Potęga irracjonalności: Ukryte siły, które wpływają na nasze decyzje. New York: HarperCollins Publishers) oraz Richarda Thalera I Cassa Sunsteina (2008. Nudge: Improving Decisions About Health, Wealth, and Happiness. New Haven, Conn.: Yale University Press).<br />
<br />
[4] Krótkie podsumowanie behawiorystycznego podejścia oraz silną krytykę podejścia ekonomicznego można znaleźć u Ariely&#8217;a (2008,pp.xi-22). W jego książce, w której zbiera wiele odkrytych przez niego anomalii w podejmowaniu decyzji, Richard Thaler przyznaje, że opracowanie dokładnego opisu modeli ludzkiego zachowania jest trudne, ponieważ wielu teoretyków ma &#8222;mocną reakcję alergiczną na dane.&#8217;&#8217; Co więcej, modele ekonomiczne oparte na przesłance racjonalności są &#8220;eleganckie z precyzyjnymi przewidywaniami&#8217;&#8217;, podczas gdy prace behawiorystczne są raczej &#8222;niedbałe, z wieloma niejasnymi prognozami&#8217;&#8217;. Potem zadaje on pytanie. &#8222;Ale,... Czy wolałbyś raczej być elegancki i w błędzie, czy niedbały, ale mgliście mieć rację? (1992. The Winner's Curse: Paradoxes and Anomalies of Economic Life. New York, Free Press, str. 198).<br />
<br />
[5] Zobacz Kahneman i Amos Tversky (2000. Choices, values, and frames as reprinted in Choices, Values, and Frames, eds. Daniel Kahneman oraz Amos Tversky. Cambridge, U.K.: Cambridge University Press, 2000, str. 3 lub pp. 1-16) i Dan Ariely (2008, str. xxi).<br />
<br />
[6] Herbert Simon. 1957. Models of Man. New York: John Wiley &amp; Co.<br />
<br />
[7] Kahneman and Tversky 2000.<br />
<br />
[8] Zobacz Dwight Lee (1969. Utility analysis and repetitive gambling. &#8222;American Economist&#8217;&#8217; 13, 2: 87-91). Również pokazałem, że wielu światłych ekonomistów począwszy od Adama Smitha postrzegało analizę ekonomiczną, jako wybiórczy punkt widzenia na ogromną liczbę motywacji popychających ludzi do działania (zobacz Predictably Rational? Rozdziały 3-5). <br />
<br />
[9] Kilka drużyn wykazało chęć pożyczenia wymaganych funduszy, (co oznaczałoby, że pożyczkodawcy domagający się odsetek zgarnęliby część niezarobionych pieniędzy)</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>anti-theist</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=97</guid>
		</item>
		<item>
			<title>11.08.2010</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=96</link>
			<pubDate>Wed, 11 Aug 2010 08:58:09 GMT</pubDate>
			<description>I Aktulany ranking 
. 
. 
. 
Jak można było się spodziewać, ilość punktów polskiej reprezentacji nie zmieniła się. Podaje linka z poprzednigo wpisu,...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><font size="4">I Aktulany ranking</font><br />
.<br />
.<br />
.<br />
Jak można było się spodziewać, ilość punktów polskiej reprezentacji nie zmieniła się. Podaje linka z poprzednigo wpisu, który przedstawia rozkład meczów, jakie były uwzględnione w akualnym rankingu - <a href="http://img809.imageshack.us/img809/7921/blog14072010.png" target="_blank"><font color="#800080">http://img809.imageshack.us/img809/7921/blog14072010.png</font></a><br />
Aktualny ranking jak zawsze na stronie <a href="http://www.fifa.com/worldfootball/ranking/lastranking/gender=m/fullranking.html#confederation=0&amp;rank=195" target="_blank">FIFA</a>.<br />
.<br />
.<br />
.<br />
<font size="4">II Prognoza</font><br />
.<br />
.<br />
.<br />
Kolejny ranking zostanie opublikowany przez FIFA 15.09.2010r. Nie będą w nim uwzględnione trzy mecze z 2006 roku ( z Danią, Finlandią i Serbią ). Do tego czasu Polska rozegra trzy spotkania - z Kamerunem, Ukrainą i Australią, które będą wliczane do rankingu. <br />
Wariant optymistyczny - 3 wygrane - daje nam 596 pkt.<br />
<a href="http://img815.imageshack.us/img815/7087/blog110810o.png" target="_blank">http://img815.imageshack.us/img815/7087/blog110810o.png</a><br />
Warinat pesymistyczny - 3 porażki - 491 pkt.<br />
<a href="http://img707.imageshack.us/img707/6100/blog110810p.png" target="_blank">http://img707.imageshack.us/img707/6100/blog110810p.png</a><br />
Warto odnotować, że po mistrzostwach w RPA zmianie uległ współczynnik określający siłę konfederacji: Ameryka Południowa, Europa - 1, Ameryka Północna - 0.88, Azja - 0.86, Afryka, Oceania - 0.85.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>post</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=96</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Co łączy Szanghaj oraz Hongkong</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=95</link>
			<pubDate>Fri, 06 Aug 2010 20:25:56 GMT</pubDate>
			<description>Co sprawiło, że mała wioska rybacka stała się jedną z największych metropolii ówczesnego świata ? 
Większość artykułów, które miałem okazję...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Co sprawiło, że mała wioska rybacka stała się jedną z największych metropolii ówczesnego świata ?<br />
Większość artykułów, które miałem okazję przeczytać, szczególny charakter Hongkongu przypisuje idealnemu położeniu geograficznemu lub władzy Anglików, którzy rządzili tym miastem/państwem przez ponad 150 lat. Chyba wszyscy pomijają najbardziej istotną część historii Hongkongu, która w tak dużym stopniu jest związana z miastem Szanghaj.<br />
<br />
Wong Kar Wai, reżyser znany w Polsce z filmów 2046, Chungking Express oraz Fallen Angels,<br />
Anson Chan, była przedstawiciel rady legislacyjnej Hongkongu, <br />
Sir Ti-liang Yang, sędzia główny oraz nieoficjalny członek rady wykonawczej,<br />
Tung Chee Hwa, pierwszy szef władz wykonawczych Hongkongu (Specjalnego Regionu Administracyjnego Chińskiej Republiki Ludowej) to tylko niektóre osoby urodzone lub potomkowie wielkiej emigracji ludności Szanghaju. Ale zacznijmy naszą historię od początku.<br />
<br />
Wielką emigrację z Szanghaju do Hongkongu można podzielić na 3 epizody. Jeden związany z końcem lat &#8217;30 oraz początkiem lat &#8217;40 kiedy to ludność próbowała uchronić swoje życie przed inwazją japońską. Jak wiadomo wojska japońskie dotarły aż do Hongkongu i okupywały go przez ponad 4 lata (1941- 1945). W tym czasie liczba ludności zmalała z 1,6 miliona do 600 tyś. co pokazuję skalę terroru, którym byli nękani Chińczycy.  <br />
<br />
Drugi epizod przypada na rok 1949 , kiedy nadchodzi koniec działań wojennych pomiędzy komunistami a wojskami Kuomintangu. Szczególnie zagrożonymi osobami w nowym systemie politycznym stają się przemysłowcy, intelektualiści oraz elita kulturalna, która w większości była związana z miastem Szanghaj. <br />
Do Hongkongu wciągu krótkiego okresu przybywają przemysłowcy oraz bankierzy, czyli koło napędowe gospodarki a za nimi tania siła robocza. To właśnie oni stworzyli silną pozycję Hongkongu co wraz z przemyślanymi decyzjami rządu przyniesie korzyść nie tylko mieszkańcom tego miasta, ale też terenom przygranicznym ( patrz. Shenzhen), które właśnie na bliskości z Hongkongiem zyskało najbardziej. <br />
<br />
Trzeci epizod związany jest ze zmianami gospodarczymi w Chinach oraz otwarciem na świat zapoczątkowanym na III Plenum Komunistycznej Partii Chin przez Deng&#8217;aXiaoPing&#8217;a.<br />
To dobrze wykształceni absolwenci Szanghajskich Uniwersytetów zaczęli szturmować Hongkong pod koniec lat &#8216;90tych.  <br />
<br />
Co może łączyć trzy oddalone od siebie pokolenia 80-latków, 60-latków oraz 30-latków w Hongkongu ?? Czysty szybki dialekt shanghainese, który nawet dzisiaj jest słyszalny na ulicach oraz restauracjach.  <br />
<br />
Czytelnicy mogą zastanawiać się dlaczego poruszam temat, który de facto wiąże się z historią ?? Ano dlatego, że historia ma zawsze duży wpływ na losy narodu w przyszłości. Ankietowani Chińczycy mieszkający w Hongkongu coraz częściej dostrzegają, że Szanghaj, który był przez nich uznawany za młode dziecko, które podąża za Hongkongiem tak naprawdę już te miasto przegonił. Młodzi Chińczycy zamieszkujący Hongkong coraz mniej przykładają się do pracy i de facto w każdym aspekcie różnią się od swoich rodziców oraz dziadków. Era pracy po 14 godzin skończyła się na początku lat &#8217;90 a dzisiaj coraz częściej ludzie myślą o spowolnieniu oraz o zajęciu się własną rodziną, przyjaciółmi oraz czerpaniem z życia czego brakowało im rodzicom. Drugim dość istotnym aspektem na który narzekają mieszkańcy Hongkongu to ceny mieszkań, które są wręcz zabójcze, ale to w głównej mierze trzeba przypisać brakowi miejsca. <br />
<br />
Dlaczego coraz więcej osób emigruje z Hongkongu do Szanghaju?? Mimo bardzo wysokiego standardu życia oraz wolności gospodarczej ( przypominam 1 miejsce pod względem wolności gospodarczej przed Singapurem) ludzie coraz częściej decydują się na przenosiny z Hongkongu do Szanghaju. Wciągu 4 lat liczba chińczyków z Hongkongu decydujących się na wyjazd do Szanghaju podwoiła się co dało rezultat prawie 6 tyś osób na rok 2008. Osoby, które cechuje przynależność do klasy średniej, a w większości potomkowie shanghainese han mają na uwadze kilka aspektów. <br />
Pierwszy związany z uczuciem przynależności oraz związania emocjonalnego z miastem. Inni mają na uwadze tańsze życie oraz możliwość kupna mieszkania za 40 % wartości mieszkania w Hongkongu.<br />
<br />
Czy powrót najbardziej kreatywnych ludzi może pomóc w dalszym rozwoju miasta ??<br />
Historia pokazuje, że to niepierwszy raz kiedy emigracja wspomaga rozwój kraju czy też miast i w tym przypadku będzie prawdopodobnie tak samo. Wiadomym jest, że diaspora chińska jako pierwsza zaczęła inwestować po zmianach związanych z rokiem 1978. Jest to duży kapitał, który może zostać przetransferowany do Chin. Oprócz tego nowa myśl ekonomiczna, może spowodować daleko idące zmiany, których tak bardzo brakuje Chinom szczególnie w dziedzinie podatków oraz koncesji.<br />
<br />
Oficjalnie artykuł pojawił się na stronach Centrum Studiów Polska-Azja<br />
<br />
<a href="http://www.polska-azja.pl/2010/07/30/adam-izydorczyk-szanghajczycy-z-hongkongu-wracaja-do-szanghaju/" target="_blank">http://www.polska-azja.pl/2010/07/30...-do-szanghaju/</a></blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>zhangfu</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=95</guid>
		</item>
		<item>
			<title>Janusz Mikke - historia prawdziwa</title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=94</link>
			<pubDate>Sun, 01 Aug 2010 18:01:58 GMT</pubDate>
			<description>Na początku chciałem zastrzec, że nie wracam na razie na salon, a ten tekst jest tylko informacją, ponieważ dostrzegam tutaj kilka osób które żyją w...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore">Na początku chciałem zastrzec, że nie wracam na razie na salon, a ten tekst jest tylko informacją, ponieważ dostrzegam tutaj kilka osób które żyją w świętym przekonaniu jakoby Janusz Korwin-Mikke był osobą z zasadami, co jak zaraz wykażę jest najwierutniejszą bzdurą.*<br />
Jak powszechnie wiadomo, pan Janusz Korwin-Mikke raczył był w październiku ubiegłego roku trzasnąć drzwiami, gdy &#8222;konwent&#8221; UPR uchwalił był absolutorium dla pana Prezesa Witczaka, człowieka, który &#8222;wypłacił sobie&#8221; pensją w sposób całkowicie nie statutowy. Krótko mówiąc konwent zabawił się na nutkę &#8222;wielkiej polityki&#8221; gdzie absolutorium nie jest stwierdzeniem zgodności z PRAWDĄ a wyrazem politycznych sympatii, w tym przypadku politycznej niechęci wobec JKM. Nie usprawiedliwia zachowania konwentu także to, co poniżej napiszę, nie usprawiedliwia też &#8222;politycznej niechęci&#8221; sterowanej przez zwykłego wazeliniarza PiSu i Jarosława K Zresztą ta wazelinka też jest nieusprawiedliwiona, mimo tego, że najprawdopodobniej kaczystowskim wazeliniarzem od pewnego czasu jest sam Prezes, jedyna różnica taka, że Prezes swoją wazelinę sprzedał prawdopodobniej drożej.<br />
W każdym jednak razie, po trzaśnięciu drzwiami Pan Prezes z hasłami obrony zasad na ustach postanowił reaktywować Partię Platforma JKM. Partia zmieniła nazwę na Wolność i Praworządność i miała w założeniu DZIAŁAĆ. Oczywiście cały ruch stał się zalążkiem mini pospolitego ruszenia, do JKM przyłączyło się wielu jego zwolenników, którzy zresztą w dużej części &#8222;wyprodukowali&#8221; dla JKM wynik w wyborach.<br />
No i do tej pory wszystko jest w porządku. Do kwietnia był spokój, chociaż zastanawiać mógł brak szczegółowego programu i dziwny opór przed jego uchwaleniem (mam taki program gotowy, mogę przesłać dla każdego chętnego, z moich informacji wynika, że był na Radzie... odrzucony). Problem pojawia się w kwietniu, tuż po 10 IV na stronie PKW ukazała się informacja o niezłożeniu przez WiP sprawozdania finansowego, co wiąże się z rozwiązaniem partii. No ale cóż &#8211; sprawę poruszono na partyjnym forum, ktoś odpisał że sprawa załatwiona, dalszych sygnałów nie było &#8211; pomyłka? Cholera wie &#8211; w każdym razie w tamtym momencie nie było przesłanek uznać, że partia jest zagrożona, skoro załatwione to załatwione, co ja się będę dłubał.<br />
Także kampania wyborcza przebiegała bez zakłóceń, cały bagaż rewelacji wysypał się już po 20 VI, i to jak się okazało w sposób wręcz zabójczy.<br />
Pan Leszek Włodarczyk raczył był opublikować serię artykułów, z których obraz rysuje się wręcz katastrofalny. Prezes Mikke przez ponad miesiąc nie zabierał głosu, a gdy już zabrał &#8211; rżnie głupa, niczym rasowy polski polityk.<br />
Po pierwsze &#8211; partia WiP ZOSTANIE rozwiązana, a Pan Mikke bredzi, że tak nie jest. Nic nie zostało załatwione, sprawozdanie wprawdzie po terminie złożono, co nie zmienia jednak skutków opisanych w art. 38c ustawy o partiach politycznych. W konsekwencji każdy kto zadzwoni do PKW dowie się, że między wrześniem a styczniem partia WiP zostanie rozwiązana.<br />
Po drugie &#8211; każdy, kto raczy przeczytać przedstawione zarzuty łatwo przekona się, że nie są to typowe w internecie &#8222;Mikke łże i jest agentem&#8221;, a rzeczowy wykład oskarżeń pod adresem członków sztabu wyborczego i Rady Głównej Partii WiP. W konsekwencji zarzuty odnoszą się też do p. JKM, gdyż on tolerując krętaczy (tak, skoro brak riposty ze strony &#8222;oskarżonych&#8221; to chyba p. Włodarczyk ma rację, czyż nie?).<br />
Tyle fakty, teraz największe rewelacje z tekstów p. Leszka, które z racji nerwowego milczenia drugiej strony i zbywania wykrętami, są najprawdopodobniej prawdziwe.<br />
Po pierwsze &#8211; Janusz Korwin-Mikke poparł Jarosława Kaczyńskiego po blisko trzygodzinnej rozmowie z wyżej wymienionym. Nie pochwalił się, cóż takiego wytargował na łamach partyjnej Rady, a wiec najpewniej targi dotyczyły osoby Pana Mikkego. Pomijając już fakt, że ten sam Jarosław jest szefem jednej ze zorganizowanych grup politycznych, należących do &#8222;Bandy Czworga&#8221; (określenie p. JKM) &#8211; a wiec co robi szef &#8222;opozycji&#8221; negocjując jakieś targi z układem z Magdalenki?<br />
Jednocześnie ten sam p. Korwin-Mikke dwa tygodnie po omawianej dyskusji składa pod pomnikiem grunwaldzkim kwiaty z... Ministrem Obrony Narodowej z nominacji Platformy Obywatelskiej. Coś tu chyba nie pasuje? (Źródło rewelacji)<br />
Po drugie &#8211; ludzie ze sztabu odpowiedzialni za wykonanie zobowiązań partii typu opłacanie faktur lub wysyłkę koszulek zwyczajnie się z nich nie wywiązują, lub wywiązują się z gigantycznym opóźnieniem.(źródełko)<br />
Po trzecie &#8211; całą sprawa była już omawiana na Radzie i w ogóle &#8222;wewnątrz&#8221; jednak nikt nie raczył był się nią zająć. (źródło)<br />
Po czwarte &#8211; zaniedbano w partii wiele chętnych osób, które chciałby się do kampanii jakoś przyłączyć, przez co byłą prowadzona niechlujnie i w sposób całkowicie niezorganizowany, a całe &#8222;akcje&#8221; były czynami nastolatków z wykopów których nikt o pomoc nie prosił. (źródło)<br />
Po piąte &#8211; partia łączy się z reszta kanap reprezentujących różnorakie frakcje &#8211; kilku gości z UPR, kilku z SD, kilku &#8222;narodowców&#8221; i kilku z innych. Pomijając już radość z jaką redaktorzy GW umieszczą fotki JKM z łysymi pałami, to taka mieszanka dziwnie wskazuje na zaostrzenie kursu na kółko dyskutantów okraszone wyskokami o &#8222;przesiąkaniu kobiet spermą mężczyzny&#8221; i wprowadzaniu &#8222;monarchii absolutnej, oświeconej&#8221; w Polsce. (źródło)<br />
To tyle jeżeli chodzi o fakty i zarzuty, teraz swobodna próba mojej pięknej interpretacji :)<br />
Moim skromnym zdaniem, Pan Korwin-Mikke przy użyciu swoich pretorianów raczył był WYDYMAĆ kilka set lub kilka tysięcy ludzi, wykorzystując ich do przejęcia dla siebie Unii Polityki Realnej. W porządku &#8211; UPR się mu pewno należy, ale czy trzeba kłamać i wkręcać bajki dla kilku tysięcy ludzi w Polsce, którzy widzą w JKM człowieka liczącego na więcej niż bycie na świeczniku? Co więcej &#8211; zrobiono to nie tylko przy przedmiotowym wykorzystaniu wielu wartościowych ludzi, ale także przy bezpardonowym potraktowaniu medialnego skandalu jaki może wybuchnąć gdy tylko media będą miały potrzebę dyskredytacji JKM i jego partii, o problemach prawnych nie wspominając.<br />
Śmiem dodatkowo twierdzić, że takie bezceremonialne traktowanie wszystkich i wszystkiego dla tytułu &#8222;Prezesa UPR&#8221; jest także przyczyną wszystkich jego wyskoków medialnych w ostatnich latach.<br />
Niestety moi drodzy czytelnicy &#8211; pan Korwin-Mikke, zamiast przeprosin lub potoku kontrargumentów zaczął kłamać* i to w sprawach oczywistych (&#8222;partii nie grozi na pewno rozwiązanie&#8221;), a więc nie spodziewam się poprawy w sprawach mniej oczywistych, na które nie ma zewnętrznych dowodów w postaci ustawy. Dlatego z mojej strony oświadczam, że to pierwsza i ostatnia kampania w której chociaż słówkiem zachęcałem do głosowania na Janusza Korwin-Mikke, i odtąd apeluję do olewania wszystkich śmiesznych &#8222;głosowań&#8221; w tym kraju, aż do momentu pojawienia się kogoś kto nie jest krętaczem, szczególnie krętaczem z pięknymi frazesami na gębie.<br />
PS: Poproszę o wykop, niech dzieciaki się dowiedzą dla kogo tyrają przed monitorem.<br />
* Z szacunku do twardej logiki jaką prezentował Pan Prezes racze nie twierdzić że jest skończonym kretynem, bo skończonym kretynem musiałby być gdyby fakty przedstawione w tekście były mimo wszystko nacechowane dobrą wolą.</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>xsior</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=94</guid>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[[Rzepa]Wicekrólowa Kanady]]></title>
			<link>http://frizona.pl/blog.php?b=93</link>
			<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 23:22:21 GMT</pubDate>
			<description>*Kto będzie następcą ciemnoskórej szefowej państwa, Michaelle Jean? Przyszłość ceremonialnego urzędu w Kanadzie budzi ogromne emocje* 
 
Brzmi to...</description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote class="blogcontent restore"><b>Kto będzie następcą ciemnoskórej szefowej państwa, Michaelle Jean? Przyszłość ceremonialnego urzędu w Kanadzie budzi ogromne emocje</b><br />
<br />
Brzmi to niczym historia z bajki. Uboga dziewczyna została królową. No, może niezupełnie, bo Michaelle Jean, imigrantka z Haiti, doszła &#8222;tylko&#8221; do urzędu gubernatora generalnego Kanady.<br />
<br />
&#8211; Poza krótkimi okresami, kiedy w Kanadzie przebywa królowa brytyjska, to ona jest faktycznie konstytucyjnym monarchą &#8211; mówi &#8222;Rz&#8221; prof. Richard Simeon z Uniwersytetu Toronto. To pozostałość po kolonialnej przeszłości kraju. Gubernatora określa się czasem mianem wicekróla Kanady.<br />
<br />
Kontrowersyjna Haitanka<br />
<br />
Powierzenie tego urzędu w 2005 roku sympatycznej i urodziwej Haitance wywołało euforię. Do Kanady przybyła w 1968 roku jako dziewięciolatka, uciekając wraz z rodziną z kraju dyktatora Francois Duvaliera. Uczyła się znakomicie, została znaną dziennikarką.<br />
<br />
Ale wzbudziła kontrowersje, jeszcze zanim objęła urząd. Najpierw okazało się, że jej mąż, filmowiec Jean-Daniel Lafond był w przeszłości powiązany z separatystami z Quebecu. Potem wyszło na jaw, że ma także obywatelstwo francuskie. Błyskawicznie z niego zrezygnowała.<br />
<br />
Potem też nie było lepiej. Źle układały się jej stosunki z rządem, po części dlatego, że chciała zaistnieć w kanadyjskiej polityce nie tylko jako osoba uczestnicząca w uroczystościach i przyjęciach. Kilkakrotnie publicznie krytykowała premiera Stephena Harpera. Według dziennika &#8222;The Globe and Mail&#8221; szef rządu powiedział, że pani gubernator stała się jednym z jego głównych problemów politycznych.<br />
<br />
Ich stosunki nieco się poprawiły po tragicznym trzęsieniu ziemi na Haiti, bo zaczęli ze sobą współpracować, organizując zakrojoną na szeroką skalę pomoc dla poszkodowanych.<br />
<br />
Wicekról z nominacji<br />
<br />
Chociaż gubernatora generalnego formalnie mianuje brytyjska królowa, kandydaturę przedstawia premier Kanady. Na co dzień obowiązki szefa państwa są bardzo skromne. Od czasu do czasu podejmuje jednak ważne decyzje.<br />
<br />
&#8211; Gubernator powołuje premiera. Zazwyczaj to formalność &#8211; kandydatem jest lider partii, która zwyciężyła w wyborach. Ale czasem, zwłaszcza ostatnio, nikt nie zdobywa absolutnej większości i wtedy pojawia się problem, komu gubernator ma wręczyć nominację &#8211; mówi prof. Simeon. Dlatego konserwatywny premier Stephen Harper nie poparł pomysłu powołania jesienią pani Jean na kolejną kadencję, mimo usilnych starań rządu w Port-au-Prince, by Haitanka pozostała na urzędzie. Michaelle Jean zostanie jednak specjalnym wysłannikiem ONZ na Haiti.<br />
<br />
&#8211; Harper szuka kandydata, który byłby zwolennikiem monarchii w dotychczasowym kształcie i pozostania w unii personalnej z Wielką Brytanią &#8211; podkreśla prof. Simeon. &#8211; Konserwatyści zawsze wspierali monarchię, choć akurat ja uważam, że nie potrzeba nam króla urzędującego w pałacu Buckingham w Londynie &#8211; dodaje.<br />
<br />
Monarchiści są innego zdania. &#8211; Kanada zawsze była monarchią &#8211; mówi Matthew Rowe z Ligi Monarchistycznej Kanady. &#8211; Rządził nami król brytyjski lub francuski, a i plemiona indiańskie miały swoich wodzów będących faktycznie monarchami. Prowincję Ontario współtworzyli uchodźcy z USA, którzy chcieli żyć w naszym systemie prawnym. Tak funkcjonujemy od 143 lat, ten system po prostu się sprawdził &#8211; dodaje.<br />
<br />
Zdrój: <a href="http://www.rp.pl/artykul/516303_Wicekrolowa_Kanady_.html" target="_blank">http://www.rp.pl/artykul/516303_Wice...a_Kanady_.html</a><br />
<br />
Mile zaskoczyłem się że Rzepa coś o Kanadzie skrobnęła. Wprawdzie przyjaźń Harpera z Michaelle Jean jest dość szorstka (nic dziwnego w końcu nominował ją poprzedni premier z ramienia Liberałów) jednak nie można zapominać że gdyby nie ona i zawieszenie działań parlamentu na pewien okres Harper mógłby się pożegnać z urzędem Premiera Kanady .W 2008 roku w parlamencie związała się koalicja mogąca przegłosować wotum nieufności wobec Harpera i powołanie nowego rządu z separatystycznym Bloc Quebec w koalicji rządzącej a więc szykowało by się spore zamieszanie na mapie Kanady i kto wie może na mapie pojawiłby się nowy kraj...</blockquote>

 ]]></content:encoded>
			<dc:creator>alan</dc:creator>
			<guid isPermaLink="true">http://frizona.pl/blog.php?b=93</guid>
		</item>
	</channel>
</rss>
