
Jedną z kardynalnych cech ruchów lewicowych jest antagonizowanie społeczeństwa. Pewne podziały między ludźmi zawsze istnieją, to naturalne, problem w tym, że czasem tworzy się podziały niepotrzebne. Dzisiejsze czasy słyną z różnych problemów wynajdywanych ewidentnie “na siłę”, którymi to mają zajmować się politycy. Po co komu myśleć o ratowaniu się z długów, sensowniejszej i mniej interwencyjnej polityce, kiedy można za – często kredyty albo zobowiązujące i uzależniające fundusze – dążyć do rozwiązywania rozmaitych “problemów społecznych” i doszlusowywać nasz kraj do obyczajowości krajów Zachodu – która – z tego co widać choćby z drobnych, dochodzących do nas wieści – nie wychodzi im bynajmniej na dobre.
“Kwestia robotnicza” nie jest już tak palącym problemem, jak dawniej. Tedy zamiast wyczerpanego Robotnika i uciskającego go Burżuja trzymającego cygaro w jednym ręku, a kieliszek łysky w drugiej, ustanowiono nowe klasy. A to uciskanego Geja i uciskającego go Heteroseksualistę, a to uciskaną Kobietę i złego Mężczyznę, do którego to wszystko należy, ma monopol na rozmaite dziedziny życia i w ogóle buja się beztrosko, rzucając na prawo i lewo obrzydliwe szowinistyczne powiedzonka.Ba, w swojej bezczelności ten mityczny Mężczyzna śmie nie chylić czoła przed równie mityczną Równością i nie zapewnia mitycznej Kobiecie Parytetu, uciskając ją dalej, aż łzy jak groch z oczu ciekną.
Piszę “mityczny”, bo i ten podział jest taki. Relacje międzyludzkie są znacznie bardziej skomplikowane, niż chciałyby to widzieć panie feministki. Jakość polityki nie zależy od parytetu, czyli od tego, ile w niej kobiet czy mężczyzn. Tym bardziej jakość prywatnych usług, gdzie to przedsiębiorca decyduje kto mu potrzebny i są firmy zupełnie damskie, jak i zupełnie męskie. To, co ślicznie wygląda na papierze, w życiu spowodowałoby same problemy. Bo parytet to nie tylko polityka, która dzisiaj w dużej mierze polega na tym, by garnitur założyć, frazesy gadać i państwo zadłużać. Wydaje mi się, że spora część chcących się dostać pań robiłaby podobnie –tu naprawić trzeba byłoby całe pojmowanie polityki i myśl polityczną... Ale tacy górnicy? Jak równość to równość, czemu połowy nie miałyby stanowić kobiety? Już nie tak przyjemnie? Właśnie. Płace są nierówne, a to też normalne. Swoją drogą, założę się, że modelka w Mediolanie zarabia znacznie, znacznie więcej niż przysłowiowy pan Zenek z warzywniaka. Czy ktoś się w tej sprawie ujmie, marsz jaki zrobi?
Ale za dużo refleksji nie ma nad takimi zagadnieniami. Teraz znów wykorzystuje się “Święto Kobiet”, aby wywalczyć co trzeba dla kolejnej, nowo tworzonej “klasy”. Klasa ta (o dziwo – jak dziewiętnastowieczni chłopi i robotnicy) nie jest jeszcze jednak dostatecznie uświadomiona! Dopiero myślowa elita musi ją uświadamiać, chociażby przez takie przedsięwzięcia jak “Manifa”. Zbierają się panie-feministki, także z mężczyznami i przechodzą z transparentami, których część jest po prostu niesmaczna. I jak tu później chcą być traktowane poważnie? Ale są. Tej grupie nacisku towarzyszą rozmaici politycy i dziennikarze. Taka profesor Magdalena Środa została wybrana Polką Roku “Wysokich Obcasów”. Nawet ona nie była w pełni od razu uświadomiona, że na przykład w porodówkach było źle i fatalnie, dotarło to do niej po latach konsultacji z innymi paniami, o czym przyznaje w wywiadzie udzielonym dla tego pisma. Przy okazji zachwala Kongres Kobiet (mam dziwne wrażenie, że parytetu tam nie ma), za cel główny stawia oczywiście socjal (czym się od naszych męskich prominentnych polityków zbytnio nie różni), choć wpierw mamy “wypracować kapitał” (ze zrównywaniem pensji na siłę z pewnością będzie to proste i przyjemne) i mityczną “neutralność światopoglądowa”.
Te pomysły jednej z głów ruchu już nie nastrajają zbyt wesoło. Mało mamy dziś trudności i prawnych zamąceń, promuje się kolejne. Zamiast tak konstruowanego solidaryzmu proponowałbym inny. Solidaryzm oparty na powrocie do wolności i zacniejszej obyczajowości. Gdyby ktoś, zamiast szukać nowych podziałów, promować nowe “zrównujące” absurdy i walczyć z powstałymi w ich wyniku kolejnymi absurdami oparłby się na takim ruchu i dążyłby do niezbędnych reform i ratowania człowieka z objęć biurokracji, to pewnie spojrzałbym na niego znacznie przychylniej niż na organizatorki “Manif” i tym podobnych ruchów. Bez względu na to, jaką by miał płeć.
Kacper Gis
Fotografia: PAP / Grzegorz Jakubowski / wp.pl



Menu
Kategorie






Ostatnie posty
?
Ostatnie wpisy na blogach
Wiadomość