Jednak wracając do obchodzonej rocznicy, jak wiadomo miała ona medialny rozgłos, co stanowi idealną bo darmową reklamę dla polityków całego parlamentarnego wachlarza. Tak więc na uroczystościach które trwały kilka dni, miało nie zabraknąć premiera jak i prezydenta, natomiast my – obywatele państwa (czy jak kto woli podatnicy), zostaliśmy wcześniej skutecznie informowani o napiętym grafiku obu panów oraz logistycznych problemach kancelarii tego drugiego. Oczywiście, trudno jest stwierdzić każdemu z nas, ile w przekazywanych wiadomościach przez polskie środki masowego przekazu jest (było) prawdy. W ciągu ostatnich pięciu lat o prezydencie Lechu Kaczyńskim (a także jego żonie) nasłuchaliśmy się wielu przykrych rzeczy – począwszy od stylu rządzenia skończywszy na sprawach osobistych. Tak więc może dziwić każdego że w tych samych stacjach telewizyjnych oraz radiowych w których zwyczajnie się nabijano ze zmarłego, już dzień później nastąpił zwrot w przeciwnym kierunku. Mnie osobiście obrzydza ta hipokryzja, obłuda, cynizm – innych określeń w tym momencie nie znajduję. Prezydent którego rzekomo nikt nie lubił a poparcie było rzędu kilkunastu procent, z dnia na dzień stał się „mężem stanu” którego „wszyscy kochaliśmy”, którego „wszyscy opłakujemy” – wszyscy, a w szczególności politycy wszystkich partii jak leci oraz zapłakani dziennikarze.
Będąc przy mediach, warto wspomnieć jak sprzeczne informacje podawali(ją) na temat tragedii: „Przyczyną mgła”, „przyczyną błąd pilota”, „zamach” (zdecydowanie wygrywa!), „zmowa”, „znowu Rosjanie”, „przyczyną stan techniczny”... Jeszcze barwniej omawiane są >>konsekwencje<<. Już słyszałem wersje o „upadku giełdy”, spadku wyceny złotówki względem innych walut (w mediach nazywanym „skokiem dolara”). Natomiast jedyne konsekwencje to niespodziewane awanse. Ze względu na to że Tupolowem leciała spora rzesza urzędników tak więc nie oskarżając nikogo, faktycznie wypadek może być bolesny dla pewnej części biznesu, zwłaszcza dla tych co lobbowali u osób które [niestety] dostaną awans.
Ogólnie cały medialny narodowy show związany z żałobą, która powinna być symboliczna pokazuje jak społeczeństwo jest słabe, podatne wręcz naiwne. Przypuszczam że nawet sam zmarły nie spodziewał się że takiej rozpaczy po jego odejściu. A może właśnie wręcz przeciwnie – wiedział że lud takie rzeczy kupuje podobnie jak wie to premier, do niedawna skonfliktowany z prezydentem, nie wykluczone że na pokaz, dziś opłakujący przed kamerami. Ale to chyba już staje się standardem. Co do premiera to być może faktycznie jest mu przykro, ale decyzji które podjął. Już zapomnieliśmy jak to jeszcze kilka tygodni temu obserwowaliśmy platformianą „walkę” o możliwość startu z ramienia tej partii w wyborach prezydenckich. Przypuszczalnie szefostwo ugrupowania przeprowadziło wcześniej własne badania z których wynikało że lider – Tusk, w starciu z ubiegającym się o reelekcję Lechem Kaczyńskim ma szansę powtórzyć słaby wynik z poprzednich wyborów.
Bez względu na to czy wstąpienie Polski do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej zaliczamy do sukcesów czy też nie, udziału Lecha Kaczyńskiego w tym nie było prawie żadnego a to ze względu na to że od końca 2001 roku do momentu wstąpienia (2005) nie rządziło Prawo i Sprawiedliwość, natomiast prezydenturę objął kilka miesięcy później. W ciągu ostatnich pięciu lat, nasz kraj nie prowadził wojny obronnej ani nie groziła nam napaść zbrojna czy jakaś rewolucja. Nie przypominam sobie innych możliwych ważnych wydarzeń dla historii za które moglibyśmy być wdzięczni. Ponadto były prezydent podpisał „Traktat Lizboński” który faktycznie ogranicza suwerenność Rzeczpospolitej a także samej instytucji Prezydenta Polski. Tak więc czy samo piastowanie tego urzędu jest wystarczające aby zostać pochowanym wśród postaci bardzo ważnych dla historii Polski, jak królowie czy marszałek Józef Piłsudski, w miejscu tak szczególnym dla nas jak Katedra na Wawelu? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.
Kraków, 14.04.2010



Menu
Kategorie
Tagi








Ostatnie posty
Ostatnie wpisy na blogach